Home Creations by Magda Z

MAKEOVER | Man’s World, czyli New York Style w Męskim Wydaniu

Tytuł 1c

Wiem, że na to czekaliście ;) Jakiś czas temu pokazałam zdjęcie z tej realizacje na Instagramie i spotkało się ono z naprawdę gorącym przyjęciem i licznymi prośbami o więcej zdjęć oraz pełną prezentację projektu.
Może najpierw parę słów o tym, jak to się zaczęło…

Na początku jesieni zostałam poproszona o pomoc w urządzeniu 90 metrowego mieszkania  mieszczącego się na 14 piętrze jednego z warszawskich apartamentowców. Mieszkanie kupione z drugiej ręki, gotowe, urządzone. I choć poprzedni właściciel nie oszczędzał (drogie, bardzo dobre jakościowo materiały i sprzęty), to jednak stylistyka mieszkania wiele pozostawiała do życzenia.

Gdy jego nowi właściciele odwiedzili mnie na Kopernika stwierdzili, że pięknie, tylko tak strasznie kobieco i że to nie dla nich, bo oni chcą “po męsku”. Po chwili udało mi się ich przekonać, że styl New York Classic wcale nie musi być kobiecy. Wystarczyło wskazać parę produktów czy mebli z naszej oferty i nakreślić obraz przestrzeni z ich użyciem. Ich decyzja była szybka i stanowcza – robimy to! Od ręki wybraliśmy stół, krzesła, lampy, sofy… pozostało zadecydować jak odmienić tę nieciekawą kuchnię i parę innych elementów stałych mieszkania (choćby półokrągłą ścianę) oraz dobrać kolorystykę.

:::

Kuchnię czekało najwięcej zmian, wiec od niej właśnie zaczniemy. Oto efekty naszej pracy:

PicMonkey Collage1

PicMonkey Collage2

DSC01100a_WM

DSC01064a_WM

PicMonkey Collage3

Ciekawi jesteście jak to wyglądało przed remontem? Uprzejmie przedstawiam:

B&A3aB&AB&A4aB&A6a

Zobaczcie jak fantastycznie w nową kolorystykę wpisał się poprzedni granitowy blat, który w poprzedniej realizacji przytłaczał przestrzeń. Zdawał się być zbyt smutny i ponury, a rudość frontów zbyt silnie wydobywała z niego bordowo-brunatne odcienie. Dzięki zestawieniu go z grafitem i bielą nabrał nowego wymiaru, doskonale z nimi kontrastuje i wygląda bardzo elegancko.

Zachowaliśmy układ kuchni dodając jedynie górne szafki. Swój lekko loftowy charakter zawdzięczają bardzo cieniutkim czarnym szprosom. Tradycyjne przeszklenia zamieniliśmy na lustra, dzięki czemu powiększyliśmy i dodatkowo rozświetliliśmy przestrzeń, a Właściciele nie muszą się martwic i nadmiernie zwracać uwagi na wyposażenie szafek ;)
Tak naprawdę jedyna zmiana w układzie szafek, to przeniesienie niżej mikrofalówki, tak, by rząd górnych szafek mógł dojść aż do końca długości ściany – wcześniejszy układ to uniemożliwiał.

Poprzednią mozaikę w niezbyt atrakcyjnym odcieniu brązu zamieniliśmy na białą mozaikę we wzór drobnej jodełki. Aby przełamać jej klasyczny charakter – położona została w poprzek.

Ogromną ozdobą i bohaterem kuchni jest nowy okap marki SMEG – czarny i matowy, czyli znowu męski akcent.

:::

Po drugiej stronie kuchni i stołu jadalnianego znajduje się salon.

DSC01032a_WM

DSC01037a_WM

Sofa LIVIA 1a mini1c

DSC01292a_WM

Zdjęcia były robione dosłownie parę dni po przeprowadzce. Jak łatwo się domyślacie – nie wszystko jest ukończone, wielu mebli i dodatków brakuje, choćby stolika kawowego (w planach był stolik FRENCH GLOSS), dywanu czy poduszek, a pod obrazem przy skośnej ścianie stanie konsola (NEWBURY, STEPHANIE, albo jeszcze coś innego – wszystko wyjaśni się niebawem).

Mieszkanie też nie było w żaden sposób stylizowane do zdjęć – oczywiście, mogłam przynieść torbę poduszek i przytachać dywan, by zdjęcia były jeszcze bardziej efektowne. Ale wybaczcie, wizyta była dość spontaniczna i nikt nie miał do tego głowy.

A tak to wyglądało przed metamorfozą:

B&A5aB&A

:::

A na koniec prezentuję metamorfozę sypialni. Nie chcę sobie przypisywać cudzych zasług, więc od razu dodam, że nie jestem jej autorem. Nie brałam udziału w jej współtworzeniu – to już w całości inicjatywa Właścicieli mieszkania. Gdy się do mnie zgłosili, była niemal gotowa, a co najmniej dokładnie zaplanowana. Ale jej transformacja również jest powalająca więc chcę ją Wam pokazać:

B&A1aB&AB&A2a

:::

Lista produktów użytych przy realizacji tego projektu:

Stół RICARDO 2

Krzesło_MANOLO_mini

Lampa wisząca MORGAN 2

Stół RICARDO
MINT GREY
kolor: Cacao

Krzesła MANOLO
MINT GREY
Tkanina z gr. B
wybarwienie nóg: ciemny orzech

Lampy wiszące MORGAN 2
MINT GREY

smeg_ka1va2_mini jodelka-biala-szkliwiona1 Sofa LIVIA 1a mini

Okap COLONIALE 90 cm
KA1VA2

SMEG
Kolor: czarny + srebrny

Mozaika MINI HERRINGBONE
White Shine

RAW DECOR

Sofy LIVIA
MINT GREY

Tkanina z gr. 2
wybarwienie nóg: wenge

Lampa_stołowa_MEGANE_mini Lampa FLORIS One-Pillow-MrMrs_Light-Grey-3

Lampa stołowa MEGANE
MINT GREY

Lampa podłogowa FLORIS
(w sypialni)
MINT GREY

Poduszka ONE PILLOW “Mr & Mrs”
Mr & Mrs Sleep

:::

2-3 godziny w restauracji, parę zapisanych i zarysowanych kartek papieru i jeden mail z linkami do produktów, kolorów i inspiracji a potem stały kontakt telefoniczny – tyle wystarczyło, by powstał ten fantastyczny projekt. Można rzec, że powstał dosłownie na kolanie.

Dlaczego jest takim sukcesem i dlaczego się z niego tak Cieszę? Bo Inwestor wysłuchał moich rad od A do Z. Zrobił dokładnie to, co sugerowałam, zrealizował moje pomysły niemal w 100%. A to prawdziwa rzadkość.
Do tej pory za każdym razem projekt, który tworzyłam, ostatecznie okazywał się być bardziej projektem Lepiej-Wiedzącego-Inwestora niż moim, więc i rezultaty nie były tak dobre.
Bo należy pamiętać o tym, że gdy już decydujemy się poprosić o pomoc, powinniśmy obdarzyć projektanta zaufaniem. W innym wypadku projekt skazany jest na niepowodzenie.

Jestem ciekawa jak Wam się podobają rezultaty tego przedsięwzięcia?

mz2

 

Wszystkie zdjęcia publikowane w artykule (oprócz zdjęć produktowych i zdjęć pochodzących z homebroker.pl) są mojego autorstwa i zabrania się ich kopiowania oraz rozpowszechniania bez zezwolenia.


SHOPPING | New In From H&M Home, SALE

DSC04508_WM1

Parę dni temu nadarzyła się okazja by zajrzeć do H&M w Klifie, a jak zapewne wiecie, tam właśnie znajduje się jedyne w Warszawie (i nieliczne w Polsce) stoisko linii dla domu H&M HOME. Nie omieszkałam z okazji skorzystać. Co tu dużo gadać – fajne tam rzeczy można znaleźć. Jak się samemu prowadzi sklep wnętrzarski, to trochę inaczej robi się zakupy u konkurencji ;) Człowiek jakby bardziej powściągliwy… Ale udało mi się coś kupić. A nawet rzecz jedną upolować z rabatem :p

Po pierwsze kupiłam taki oto dozownik do mydła:

   hmprod4

 

H&M | Szklany dozownik, 20 zł (39,90 zł)

Miałam upatrzony już dawno na stronie, ale jakoś tak klikać sam dozownik…? Bałam się też o jakość, a ta na żywo mile mnie rozczarowała. Niby nic specjalnego, ale mnie zachwyciła właśnie jego prostota i neutralność.
W przyszłej kuchni będziemy mieć zlew na wyspie, więc nie planuję nic przy nim trzymać (żadnych szmatek, szczotek, ani innych gadżetów), tylko dyskretny dozownik właśnie. Totalnie neutralny i prosty. A że planuję w kuchni złote dodatki – będzie jak znalazł. Cieszę się z niego jak dziecko :D
Ach, dodam tylko, że po rabacie kosztował równo 20 zł. Cieszy tym bardziej ;)

Ale jeszcze bardziej się cieszę z drugiego zakupu:

hmprod1

H&M | Pojemnik z kamionki, 59,90 zł

Kamionkowy pojemnik ze złotą szyszką na pokrywce – cudo nad cudami <3 Nabyłam dwa, postawiłam w salonie i gapię się godzinami ;)

PicMonkey Collage 4

:::

Jak Wam się podobają moje zakupy? I moja nowa aranżacja na półce nad grzejnikiem? Widzicie te książki? To nie jest przypadek. Coffee Table Books w praktyce ;)

 

PS Tak wiem, szaleństwo. Trzeci wpis w ciągu tygodnia. Takich cudów tu jeszcze nie było… Nie wiem co się ze mną dzieje… dojrzewam? ;) Trzymajcie kciuki, bym zachowała zapał na dłużej!
A jak mi się uda jeszcze puścić post z metamorfozą przed końcem tygodnia… o matko, to chyba jakaś nagroda mi się będzie należała?! Nie wiem, 100 komentów pod postem, 300 lajków na fejsie? Wymyślcie coś by mnie zmotywować do utrzymania takiej formy ;)

A tak poważnie, to chyba po prostu dobry znak. Znów zaczął mnie interesować temat mojego domu i cokolwiek poza MG. Zaczynam znowu myśleć co i jak, projektować na nowo, rozmawiać z fachowcami… jeśli kolejne inwestycje/remonty/zawirowania zawodowe nie pokrzyżują planów, to nasze mieszkanie i cały ten wykończeniówkowy temat mają szansę na wielki comeback jeszcze w tym kwartale. Za to też proszę trzymajcie kciuki ;)

mz2


SHOPPING | White Desk For A Girl, Czyli Biurkowe Dylematy.

PicMonkey Collage 2f

Tego jeszcze nie było w historii mojego bloga – dwa wpisy dzień po dniu – zdjęcie, w ramkę i na ścianę ;)

Ale sprawa niecierpiąca zwłoki… rady potrzebuję, więc piszę…

Jak może wiecie, a może nie wiecie, od dawna żyjemy w zawieszeniu. Porzuciliśmy wykończeniówkę (nikt już nie pamięta dokładnie w jakich dokładnie okolicznościach przyrody i dlaczego) i od lat nieudolnie i bez entuzjazmu próbujemy wrócić do tematu (nikt nawet nie może zrozumieć, dlaczego tak opornie nam to idzie). W każdym razie efekt jest taki, że w wynajmowanym mieszkaniu (niemałym, niebrzydkim, ale jednak niewłasnym) mijają nam kolejne dni, tygodnie, miesiące i lata… a majacząca z tyłu głowy i powtarzana jak mantra kwestia, że przecież już za chwilę MUSIMY  się stąd wynieść ma jeden skutek – żyjemy już jak na melinie – 2. rok nie wymieniamy pękniętej nad blatem w kuchni szyby, 3. rok nie przyklejamy zbitego na drzwiczkach w toalecie lustra, 4. tydzień nie przyklejamy listwy przysufitowej, która zwyczajnie się urwała i kolejny miesiąc nie przemalowujemy mieszkania, choć po blisko 8 latach naszego życia tutaj, ściany wołają o świeżą farbę jak o łyk wody na pustyni.
PS Hanka parę dni temu napisała na ścianie za sofą DOM. Zielonym flamastrem. Słodko prawda ;) Zastanawiacie się czemu tak mało zdjęć z naszego DOMU? To już wiecie – muszę się nieźle nagimnastykować chcąc wrzucić zdjęcie kota na Instagram – nasza sofa jest przetarta w 5 miejscach. Ale przecież NIE MOŻEMY jej wymienić. To nie miałoby sensu, bo ZARAZ przecież będzie potrzebna nowa do NOWEGO DOMU ;)
I tak oto szewc bez butów chodzi…

Ale ja nie o tym dziś chciałam. Przynajmniej nie bezpośrednio.

:::

Są jednak sprawy niecierpiące zwłoki. Np. biurko dla dziecka. Co z tego, że za chwilę będzie potrzebne nowe, idealnie pasujące we wnękę między regałami, najlepiej zrobione na wymiar, mające służyć przez lata, skoro dziecko potrzebuje biurka tu i teraz. Nasza pierwszoklasistka nie może dłużej odrabiać lekcji* przy niskim stoliku z Ikea, nawet jeśli przy tym stoliku siedzi na designerskim transparentnym “ghost’cie” ;)

Wprawdzie nie robiłam noworocznych postanowień, ale temat biurka, przeniesiony jeszcze ze starego roku, postanowiłam zamknąć jak najszybciej z początkiem nowego.

Naturalnym i oczywistym jest, że nie chcę na ten tymczasowy z założenia mebel wydać majątku. Zatem cena to pierwsze kryterium wyboru. Drugie, to szerokość biurka – nie może być dłuższe niż 100 cm, a to spore ograniczenie. Małe biurka na rynku to z reguły 120 cm. Trzecie kryterium to kolor – biurko musi być białe. No i najlepiej, żeby było gotowe – nie mam za bardzo czasu, siły ani energii na projekty DIY. A że sprawa pilna, podzlecenie wykonania stolarzowi czy innemu fachowcowi raczej odpada.

Pozostało przemierzyć internety, czym skrupulatnie się wczoraj zajęłam. Wybór dla białych biurek do 100 cm naprawdę jest skąpy. Logika pierwsze kroki nakazywałaby stawiać w stronę Ikei, ale tam tylko jeden zestaw biorę pod uwagę:

klimpen-nipen-sto-z-szufladami-bia-y__0358139_PE546352_S4b

IKEA | Biurko KLIMPEN/NIPEN, 659 zł

Problem polega na tym, że biurko ma 120 cm. Musielibyśmy kombinować i sztukować je z blatem od tego stolika. Co za tym idzie cena wzrosłaby o kolejne 79 zł (razem 738). Ale nie to jest największym problemem, tylko to, że na nogi zostanie dziecku jeszcze 20 cm mniej. Obawiam się, czy to w ogóle może być wygodne? Czy taka komódka pod blatem w ogóle wchodzi w grę?


Kolejne biurko znalezione w sieci:

klimpen-nipen-sto-z-szufladami-bia-y__0358139_PE546352_S4a2

ACTONA | Biurko Writex, ok. 690 zł

Z początku wydawało mi się zbyt nowoczesne. W sieci niestety jest bardzo mało zdjęć aranżacyjnych tego mebla, ale te dwa chyba mnie do niego przekonują:

PicMonkey Collage 3c

Edit: Na załączonych zdjęciach tego nie widać, ale to biurko ma wielką szufladę. To chyba istotna informacja, bo większość głosów na  nie NIE dotyczyła właśnie braku szuflady. A ta akurat jest, i to naprawdę spora, więc kolejna rzecz na plus i ZA :)


Trzecia propozycja to miłość od pierwszego wejrzenia. Ideał. I ta półeczka… Stałoby już u nas, gdyby nie jeden szkopuł… Choć kolekcja jak najbardziej dostępna w Polsce, to niestety z drobnym wyjątkiem – everything but the desk :/ Możesz wybrać regał, komodę, szafkę pod telewizor… wszystko o czym marzysz, ale biurka nima :( I ponoć nigdy go u nas nie było… za to dostępne jest w Szwecji.

klimpen-nipen-sto-z-szufladami-bia-y__0358139_PE546352_S4a4a

JYSK | Biurko AULUM, ok. 550 zł + koszt wysyłki

Byłoby nieosiągalne, gdyby nie drobny fakt – mam koleżankę w Szwecji ;) Problemem pozostają koszty transportu – aż 250 zł na terenie Szwecji (niesamowite, prawda? Bardzo drogo!) i prawie 200 zł koszt transportu do Polski. Razem prawie 1000 zł, choć wartość biurka to ok. 500-600 zł.

:::

I co teraz? Błagam, pomocy! Stoję z tematem i nie mogę się zdecydować.  Warto w ogóle zawracać koleżance głowę tym “szwedzkim” biurkiem? Szarpać się z tym transportem? Czy jednak to środkowe fajniejsze? A może postawić na poczciwą Ikeę? Ktoś ma ten model? Może polecić? Liczę, że coś mi podpowiecie. Bardzo na to liczę…

indeks

Wasza na zawsze

mz2

 

No tak. A zaraz kolejny problem… jakie krzesło do biurka? ;)


*Mocne uogólnienie i nadużycie – w naszej szkole nie ma zadań domowych, więc dziecko nie jest skazane na ich odrabianie przy tym małym stoliczku. Gdyby tak było, na pewno zabralibyśmy się do tematu znacznie wcześniej. Ale choć do nauki nie gonione, to i tak spędza przy nim sporo czasu, wciąż coś wycinając, klejąc, malując i rysując.


MUST HAVE | Coffee Table Books

PicMonkey Collage 1b

Na początku grudnia spotkał mnie ogromny zaszczyt – miałam przyjemność być jednym z prelegentów wykładów i warsztatów organizowanych przez Szkołę Produkcji Wnętrz i Designu. Wszystkie zajęcia odbywały się u mnie, w Mint Grey, zatem i tematyka wykładów nie mogła być inna, jak NEW YORK STYLE INTERIORS.

12279032_519680881547895_6633981527910892151_n

Chyba dzięki tematyce właśnie, “mikołajkowe” zajęcia cieszyły się dużym powodzeniem. Nie chcę tu przytaczać treści mojego wykładu – kto wie, może takie wykłady zdarzy mi się prowadzić częściej, a nie chciałabym wówczas mówić o tym, o czym już napisałam kiedyś na blogu. Tym bardziej, że sam wykład był tylko wstępem do zajęć praktycznych. Sama teoria tu przedstawiona nie zrobiłaby na Was takiego wrażenia, jak możliwość przetestowania jej w praktyce i wcielenia w życie, którą mieli uczestnicy spotkania.

Dziś powiem tylko o jednym z podpunktów mojego wystąpienia. O jednym z trików, który gwarantującym udane aranżacje wszelkiego rodzaju stolików, konsol i in. Przez Wasze inspiracje ten motyw przewija się tak często, że prawdopodobnie nawet go nie zauważacie, albo nie dostrzegacie, ile wnosi i jak podbija każdą kompozycję. Ten motyw to… książki. Banalnie? Ale to nie byle jakie książki. Mowa tu o pięknych albumach dekoracyjnych, które w Stanach doczekały się enigmatycznego kryptonimu COFFEE TABLE BOOK ;)

coffee-table-book-favorites

Czym Coffee Table Book różni się od zwykłej książki czy przeciętnego albumu? Po pierwsze już sama tematyka, zawartość ani wydanie takiej książki nie są przypadkowe. Najczęściej to książki o tematyce modowej, wnętrzarskiej bądź biograficzne. Okraszone ogromną ilością przepięknych zdjęć, fundujące prawdziwą rozkosz naszym zmysłom i gwarantujące wysokiej jakości doznania estetyczne.

Album, który zasługuje na miano Coffee Table Book ma piękną, designerską, doskonale zaprojektowaną okładkę – najczęściej jednolitą i gładką, z pięknymi dużymi literami, a już na pewno taki jest jej grzbiet. Co istotne i na co należy zwrócić uwagę, to kierunek liter na grzbiecie – zauważyliście, że zwykłe książki mają tutuł grzbietowy drukowany w jednym albo drugim kierunku? Przez co gdy leżą na stole tytułem do góry, litery na grzbiecie czasem są do góry nogami – przy CTB to nie wchodzi w grę.

:::

1c0af757fe8830856ee19d3fb04dd3f3

1d35159e337b02393caca1ed739256f9

3b8005093ee86f9805bdab0e7bbaa62c

31881df83f24517787ca065e59a64c2c

002_atm_26-05-141

PicMonkey Collage 2

 

b72f4320826b329e433f29d7bdcabfcd

c1ccf5866c86ec288d54d92294ebf175

deb838ad8866b8e250de03a177e38e26

e6ba05eba9c7aaa31830316544fc28ba

e3012e802b56dc31c5e6cf646f99cb23

 

Na czym polega cały trik? Na tym, by albumy układać w niskie stosy i nie zostawiać ich samych. Połóż coś na tym stosie. Niech wygląda na niedbale, tymczasowo odłożone.

Niezależnie czy będzie to wazon z kwiatami, flakon perfum, świeca zapachowa, czy jakaś dekoracja – dzięki temu, że stanie na stercie książek, przedmiot ten będzie wyglądał tak, jakby znalazł się tam przez przypadek, jedynie na chwilę.
To wprowadza element dynamiki do aranżacji i dzięki temu jest tak udana.

Albumy pomogą wyeksponować to, na czym najbardziej Ci zleży. Dosłownie wyniosą wybrany przedmiot(y) na piedestał. W nonszalancki, niewymuszony sposób. Trik szczególnie przydatny, gdy element dekoracyjny na którego zaakcentowaniu nam zależy jest niewielkich rozmiarów.

:::

Sama postanowiłam ostatnio zapolować na jedno z tych wydań:

PicMonkey Collage 3

I udało się!!! :D Ale to był czysty fart, poważnie. Okazuje się, ze upolowanie w Polsce albumu CHANEL, TOM FORD’a czy VOGUE’a wcale nie jest takie proste. Wpisujemy w google jedyne właściwe hasło i co? I nic, wielkie nic. Jeśli wiecie gdzie się poluje na te cudeńka – dajcie znać.

Edit: Teraz już wiem, że z łatwością każdy z nich dostaniecie na Allegro. Ale wtedy taka mądra nie byłam [facepalm]. Jakim cudem nie wpadłam na to, by wyszukiwać bezpośrednio przez Allegro zamiast Google? Nie wiem, nie pytajcie. Ale nie wpadłam… więc moje poszukiwania były utrudnione i to cud, że się w ogóle udało. A ten cud wyglądał tak:

Wyszukiwarka Google. Dla CHANEL – 0 wyników. Dla TOM FORD – 0 wyników. Wpisuję ALBUM VOGUE – kieruje mnie do OLX. Myślę sobie “no jasne, oferta pewnie sprzed roku albo trzech”… ale nie uwierzycie… Ktoś wystawił ten album 20 minut wcześniej. I to za jedyne 180 zł (potem się dowiedziałam, ze cena rynkowa to ok. 100 €). Ale ja nie zastanawiałam się czy to drogo czy tanio – rzuciłam się na niego niczym Reksio na plaster szynki i wiedziałam, że nie odpuszczę póki nie będzie mój. A uwierzcie, musiałam się naszarpać ;) I zaangażować w przedsięwzięcie aż 3 osoby (oprócz siebie i sprzedawcy ofkors). Ale udało się i album po niespełna tygodniu trafił w moje ręce:

DSC00317a

Kto śledzi mój Instagram, ten zna to zdjęcie.

Książka Garance Dore “Love x Style x Life” to kolejny Must Have. Z tą jest prościej – znajdziecie ją nawet w empiku. Konia z rzędem temu, kto zna instagramowy profil liczącej się blogerki modowej bądź wnętrzarskiej, przez który ta książka nie przewinęła się choć raz ;) Moda? Na pewno. Ale nie chodzi tylko o zwykły snobizm, o to, że wypada się pochwalić w social media, że czyta się Garance (choć wypada ;)). Dore to Matka wszystkich blogów. To ikona stylu. Od lat pokazuje jak żyć, jak mieszkać, jak się nosić milionom ludzi na całym świecie. Więc jeśli Twoje życie kręci się wokół szeroko pojętej estetyki, musisz ją nie tylko przeczytać, ale zwyczajnie musisz ją mieć. Bo myślę, że nieraz z przyjemnością do niej wrócisz, a nawet jeśli nie – na pewno ozdobi Twoje mieszkanie.

:::

No to mówcie jak jest z Wami – docenialiście siłę, moc, potęgę albumów dekoracyjnych w aranżacjach wnętrz? Intuicyjnie, czy byliście tej mocy totalnie świadomi? A może właśnie przy każdej kompozycji czegoś Wam brakowało, ale nie wiedzieliście czego… To teraz już wiecie :) Jestem bardzo ciekawa jak to u Was wygląda i czy ten wpis Wam się przydał.

 

vogue_0

 

Ściskam Was noworocznie
Magda Z.

mz2

 

Źródło zdjęć: pinterest.com | google.com


...23456...1020...