Home Creations by Magda Z

POLISH BEST INTERIORS | Hampton Na Mokotowie

IMG_8442_mini_WMa - tytuł2b

Tak Kochani, takie rzeczy już TAKŻE w Polsce! Zachłyśnięci inspiracjami zza wielkiej wody możemy przegapić fakt, że realizacje na tak wysokim poziomie estetycznym w naszym kraju nad Wisłą już nie są wcale taką rzadkością.

W tym cyklu będę starała się Wam pokazywać te perełki, do których dzięki roli jaką pełnię we wnętrzarskim świecie, mam na szczęście łatwiejszy dostęp. To realizacje, które często mogłyby nie ujrzeć światła dziennego, bo jego autorami nie są projektanci wnętrz walczący o kolejne publikacje w prasie wnętrzarskiej, tylko normalni ludzie, którzy poczuli bluesa ;) Czapki z głów, bo nie tylko pojęli w mig zasady rządzące “amerykańskimi wnętrzami marzeń”, ale potrafili je zastosować w praktyce osiągając spektakularny efekt.

:::

Wnętrza, które poniżej zaprezentuję, mają tak naprawdę dwóch autorów. Dwóch jest ojców tego sukcesu. Autorką projektu jest Katarzyna Gutowska z Hoh Studio.

PicMonkey Collage

 

Ale ten apartament to świetny przykład na to, jak dobry projekt można zamienić w doskonałą realizację. Bo wkład Pani Ani, właścicielki apartamentu, w efekt końcowy jest ogromny i nie można go lekceważyć. Ostatecznie wprowadziła wiele zmian do projektu i podjęła wiele trafnych decyzji, czego rezultaty możemy podziwiać poniżej:

 

IMG_8376_mini_WM

kolaż 4b

 

Tak naprawdę pretekstem do mojej wizyty w tym wyjątkowym mieszkaniu były krzesła – Pani Ania, jako stała Klientka naszego sklepu (bardzo stała – to chyba widać ;)) poprosiła o doradzenie w kwestii ich doboru. Stół póki co stoi samotnie, pozbawiony ich towarzystwa. W salonie brakuje również dywanu i innych drobiazgów. Ogólnie co tu dużo mówić, widać, że to dopiero początek, że przestrzeń dopiero została zamieszkana przez domowników. Ale z drugiej strony – takie wnętrza, których każdy centymetr kwadratowy nie zdążył jeszcze zostać wypełniony przez właścicieli, mają swój niepowtarzalny urok. Bardzo ulotny – znika nieodwracalnie po kilku miesiącach ;)

Pytanie za sto punktów – nogi krzeseł ciemne (wenge) czy jasne (bielony dąb)? Nie możemy dojść w tej kwestii do konsensusu ;)

:::

Szczególnie jestem zachwycona łazienkami. Prezentowana na zdjęciu tytułowym, to łazienka… dziecka. Tak, tak, dziecka! Weszłam i chciałam krzyczeć – adoptujcie mnie!

IMG_8442_mini_WMa3

kolaż 6c

kolaż 7

Shutters-y. Tak rzadko stosowane w naszych rodzimych realizacjach. A jeszcze rzadziej z takim powodzeniem – doskonała aranżacja. To łazienka na 6 z plusem. Nic dodać, nic ująć. Perfekcja w każdym calu.

 

I łazienka gościnna:

kolaż 8

 

W tym 200 metrowym apartamencie (nie przesłyszeliście się – to okrągłe 200 m2) jest jeszcze łazienka z bezpośrednim dostępem z sypialni Właścicieli. Niestety – tam z wrażenia zapomniałam cyknąć fotki. Sypialni też Wam nie pokażę, gdyż na łóżku beztrosko baraszkował najmłodszy domownik, a ja mam szacunek dla jego prywatności i nie chcę ujawniać jego wizerunku.

:::

Ale skoro wokół tematu Małego Gentelmana krążymy – prezentuję pokój jegomościa:

IMG_8427_mini_WM

kolaż 9

Jak widzicie, niewiele się w nim dzieje. To mały chłopiec, więc rodzice postawili na niewielką ilość mebli i dekoracji, za to ogromną przestrzeń dla zabawek – bo to w tej chwili to, co zajmuje i interesuje go najbardziej.

:::

Pozostaje przejść do serca każdego domu, czyli do kuchni. Ta jest naprawdę spora i jedynie częściowo otwarta na salon. Biała, bardzo klasyczna, bez zbędnych ekstrawagancji.

IMG_8453_mini_WMa

kolaż 10

kolaż 11

kolaż 12

 

Zastosowany na przeszklonych frontach i powtórzony przy hokerach wzór krzyżaka, tak jak shutters-y czy jasna kolorystyka salonu, mocno podkreślają hamptonowy charakter wnętrz.

:::

Nasz tour zakończymy tam, gdzie zazwyczaj się go zaczyna – czyli w holu wejściowym:

IMG_8484b_mini_WM

kolaż 13a

Chyba najbliżej mu do zaprojektowanego “prototypu”.  No może jeszcze kuchnia niewiele odbiega od zamysłu projektanta. Bo sami przyznacie, że pozostałe pomieszczenia mocno zostały “podrasowane” przez właścicielkę. Pozostaje pogratulować Pani Annie dobrego gustu i wyczucia smaku. No i może trochę szczęścia, że trafiła do nas. Bo kto wie, jakby ten dom wyglądał, gdyby nie Mint Grey ;)

:::

Jestem bardzo Ciekawa Waszych opinii. Dajcie znać jak Wam się podoba to mieszkanie i czy chcielibyście widywać więcej polskich wnętrz na łamach Home Creations – mamy wielu “pięknie urządzonych” Klientów. Może uda się ich namówić, by pokazali jak mieszkają szerszej publiczności.

 

Miłej niedzieli kochani <3

mz2

 

PS Wszystkie zdjęcia zostały wykonane iPhone’m, więc ich jakość jaka jest, taka jest. Przepraszam. Wiem, że mogłyby być lepsze ;)


PRIVATE | Wszelkie Znaki Na Niebie I Ziemi…

PicMonkey Collage2b

Muszę się z Wami tym podzielić.

W zeszłym tygodniu po raz pierwszy od blisko roku pojechałam na budowę. I po raz pierwszy od przeszło 3 lat, czyli odkąd ją porzuciłam, udało mi się spojrzeć na to mieszkanie przychylnym okiem. Po raz pierwszy od tego czasu podczas wizyty moje myśli nie krążyły wokół wizji mnie samej stojącej z młotem pneumatycznym po środku niedoszłej kuchni, tylko w głowie kołatała myśl – nie, nie jest tak źle. Ja to jeszcze uratuję, będzie pięknie.

Odsłoniłam podłogę w holu i kuchni, której kolor w mojej pamięci BUDYNIOWY – nieprawda! Piękny ten gres – bardzo jasny i w chłodnym odcieniu. Już naprawdę zapomniałam.
Weszłam do łazienki przy sypialni, która w mojej pamięci jest przedpotopowa, ciężka, zbyt strojna i zbyt angielska (ogólnie do skucia) – nieprawda! Jest naprawdę niezła. Spokojnie do wyprowadzenia ;)
Spojrzałam na sufity, o których przez te lata nawet myśleć nie chciałam, bo w myślach tych: dramat, żal i wstyd. Nieprawda! Może są trochę bardziej na bogato niż komuś by się mogło podobać, ale w całość powinny wpisać się fantastycznie. Jak to dobrze rozegram, mogą być prawdziwą ozdobą.

Wyszłam stamtąd jak na skrzydłach, jakby lżejsza. Jakby ogromny ciężar spadł z serca. Wyszłam z postanowieniem – tak, biorę się za to. Koniec wymówek. Za parę miesięcy będziemy tu mieszkać.

I wtedy zajrzałam do skrzynki pocztowej w telefonie, a tam zastałam wiadomość tej oto treści:

 

Magdaleno,

Po raz pierwszy zaczęłam pisać wiadomość do Ciebie w 2011 roku. Zniechęcona tym, co serwowała ówczesna prasa branżowa, zaczęłam szperać w sieci w poszukiwaniu wnętrz, do których podskórnie wzdychałam. Miałam dom, w którym mieszkaliśmy od 2007 roku i który wciąż nie był do końca urządzony. Miałam marzenia, które rodziły się z kadrów filmowych. Wraz z mężem sporo podróżowaliśmy po świecie i On zawsze powtarzał, że zachwycają Go dwa miejsca: w Europie – Rzym, a na świecie -  Nowy Jork. Kiedy polecieliśmy razem do Stanów zrozumiałam, że kadry z moich marzeń to właśnie Ameryka… Nie miałam jednak złudzeń co do realizacji mitycznego „amerykańskiego snu”. Polskie realia studziły emocje, ale… nikt nie zabraniał mi marzyć.

Kiedy wyszukiwarka Google zaprowadziła mnie na forum muratora, odkryłam „pokrewną duszę”.  To był marzec. Okolice pięćdziesiątej strony Twojego wątku. Rozważałaś kolory podłogi i sposób jej wykończenia. Nadrobiłam wcześniejsze strony i od tej pory towarzyszyłam Tobie na bieżąco.  Bardzo często miałam ochotę zalogować się, zabrać głos, wypowiedzieć się w kontrowersyjnych  kwestiach. Nie zrobiłam tego, bo klimat wokół Twojego wątku sprawiał, że z dystansem podchodziłam do niektórych odwiedzających Cię osób. Podziwiałam, jak dzielnie radzisz sobie z mało konstruktywną krytyką, z pięknie opakowaną zazdrością, a nawet zawiścią wyzierającą spomiędzy słów komentarzy. Zastanawiałam się wtedy, czy cechą tylko naszej polskiej narodowości jest takie postrzeganie ludzi, którzy chcą osiągnąć sukces… Zachwyciła mnie Twoja pewność siebie i tego, co robisz. Uśmiechałam się, kiedy pisałaś: „hello, to w końcu moje mieszkanie, a Wy chcecie martwić się bardziej ode mnie?” Kibicowałam Ci w pierwszym rzędzie.
Razem z Tobą przeżywałam „budyniowy” odcień kafli w łazience z konsolą (choć mam wrażenie, że tylko na zdjęciach taki wychodził), mokry marmur statuario, który rzeczywiście odbiegał wtedy kolorem od Twojej wizji, ostatnią sztukę wanny, której model wycofano, odcień marmuru crema marfil pod baterią wannową (OMG – ten kamieniarz był hitem!),  klejenie i kucie kafli w kuchni (Pan Stasiu musi mieć do Ciebie słabość;-) ), kiepskie malowanie okien w łazience, bidet i wc „nie do pary”,  wycofanie wełnianej wykładziny z LM… Z zapartych tchem śledziłam losy rozbudowy salonu, podrzucania czekoladek sąsiadom, zmiany projektu kuchni pod wpływem fotki znalezionej u admete, wybrzuszenia w podłodze w dobudówce…  Zachwyciłam się znalezionymi przez Ciebie fotelami (choć forum zareagowało wtedy typowo po polsku…) i zakupem witryny Selvy.  Śmieszyło mnie oburzenie forumowiczek, kiedy wstawiłaś stojącą lampę do WC lub kiedy chciały udowodnić Tobie, że salonowe kolumny (które przecież były zaznaczone już na pierwszych renderach) do NY Style nie pasują. Razem z Tobą głowiłam się nad niszą w kuchni, nad podciągami i ich obudową w salonie, nad kształtem opasek drzwiowych. Pamiętam dyskusję na temat wyższości zlewu jednokomorowego nad dzielonym i przyznaję… nie rozumiałam chęci przekonania Ciebie, że „Pani Marii będzie łatwiej zmywać”. Nie rozumiałam też polemiki dotyczącej tego, czy w Twoim regale bibliotecznym zmieści się wystarczająca ilość książek…

Magdo – wiele razy chciałam się odezwać… wiele razy zaczynałam pisać wiadomość do Ciebie. Czytając kolejne wieści z Twojego placu boju miałam dziwne przeczucie, że dopóki masz kłopoty, dopóki coś jest „nie tak”, chętnie Cię pocieszano. Ale… miałam też wrażenie, że tak naprawdę niektórym osobom „na rękę” było, że Twój „American Dream” nie będzie taki, jak się spodziewałaś. Podzieliłaś się na forum inspiracjami, projektami, pomysłami i często też życiem prywatnym. (BTW Uwielbiałam Twoje zdjęcia z Monaco i inne, do których Dziewczyny wzdychały, podziwiając stylizacje;-)) W zamian dostałaś krytykę ortografii i stylu, w jakim pisałaś. Gorzkie doświadczenie, ale… utwierdziło mnie w przekonaniu, że tych szczerych, życzliwych, jest jednak mniej, niż się nam wydaje. To był  2011 rok i początek 2012.
Kiedy ogłosiłaś: „otwieram sklep z wyposażeniem wnętrzarz”, forum zadrżało. Zbiegli się Ci, którzy gratulowali i Ci, którzy od razu prosili o rabat;-) W międzyczasie wątek zaliczył milion odsłon, a Ciebie nazwano forumową celebrytką. W całym tym zamieszaniu wciąż byłaś otwarta. Zastanawiałam się wówczas, co będzie, kiedy opadnie kurz po otwarciu Mint Grey’a. Ty stawałaś na rzęsach, by wysyłać lampy, a w międzyczasie zaczęły się pojawiać głosy o tym, że komuś nie do końca pasuje Twoja działalność…
Nie twierdzę, że dałaś forum znacznie więcej, niż dostałaś. Dziewczyny motywowały Cię przecież, robiły wizualizacje, szukały lamp, tapet, zastanawiały się razem z Tobą, jak wybrnąć z problemów. Uczestnictwo w forum na pewno pozwala poczuć, że nie jest się jedyną, która ma kłopoty, która zastanawia się nad wyglądem każdej śrubki, która analizuje najmniejszy detal. Kto, jak nie inni urządzający zrozumie, jak bardzo zdenerwować potrafi fachowiec, który usiadł na sypialnianym parapecie? Kto, jak nie inne estetki pojmie, że nie możemy przeżyć, że budowlańcy korzystali z naszego nowiutkiego WC? Znam te wszystkie bolączki, bo sama je przeżywałam. Miałam jednak jedną, największą. Byłam w tym wszystkim sama. W 2006 roku, kiedy budowaliśmy dom, nie trafiam na ożywione forum, nie było źródeł inspiracji takich jak pinterest, istagram, decorpad, houzz. Ale były marzenia, których nie porzuciłam.
Jak urządziłam dom? Niestety tak, jak było to możliwe dekadę temu… Dziś jestem świadoma, do czego powinnam dążyć. Staram się małymi kroczkami zmieniać moją codzienną rzeczywistość. A przede wszystkim nie przestaję marzyć.

W 2012 roku udowodniłaś mi, że warto sięgać wyżej. Kibicowałam Tobie i życzyłam, byś wytrwała. Kiedy więc po kolejnym roku wróciłaś na forum, by rozprawić się ze sprawą Karoli, byłam pod wielkim wrażeniem… Czytałam, jakimi zarzutami Cię obarczano i myślałam znowu: Jakie to polskie! Jakie to smutne! Sukces w naszym kraju nie jest mile widziany. Ciężka droga, która do niego prowadzi –  owszem. Bo trzeba się potknąć, a nawet upaść. Ale kiedy udowodnisz wszystkim, że podniesiesz się nawet po raz setny, kiedy wreszcie docierasz do punktu, w którym można delektować się efektami ciężkiej pracy – wtedy mieszają Cię  z błotem, umniejszają wartość, deprecjonują osiągnięcia. Wtedy chciałam napisać po raz kolejny, bo mam na koncie podobne doświadczenie… Wierzyłam jednak, że w Mężu, Hani i Rodzinie masz takie wsparcie, że nie załamiesz się.

Ale pozwól, Magdo, że dzisiaj szczerze napiszę, kim jesteś dla mnie. Jesteś Dziewczyną, dzięki której wiem, o czym marzę. Nazwałaś to, czego nie umiałam określić. Pokazałaś, w jaki sposób dążyć do realizacji stylu, o którym wcześniej niewiele mówiono.
Jestem obecna, kiedy umieszczasz nowe zdjęcia na instagramie, kiedy pojawiają się nowe wpisy na blogu (ostatnio przechodzisz samą siebie;-) ), kiedy na fb prezentujecie nowości z Mint Grey.
Chcę, byś wiedziała, że są wśród Twoich kibiców tacy, którzy od samego początku trzymają za Ciebie kciuki.
Życzę Ci, Magdo, byś zawsze wierzyła w siebie, w swoje pomysły, w spełnienie marzeń. Byś nie musiała planować corocznego ‘weekendy luksusu’ z Mężem, tylko mogła wieść luksusowe życie na co dzień. Byś wróciła do Waszego przepięknego apartamentu i ponownie znalazła w nim to, co widziałaś w 2011r.
Wierzę, że to będzie zachwycające mieszkanie!
Życzę Ci też, by zawsze otaczali Cię ludzie, którzy są tak po prostu szczerzy, prawdziwi.
Wszystkiego dobrego, Magdo Z :-)
Z pozdrowieniami,
Marta

Po pierwszych trzech zdaniach zjechałam na pobocze. Czytałam i z każdym kolejnym słowem łzy napływały mi do oczu. Wierzcie lub nie, ale ja w ogóle nie pamiętałam już tych zdarzeń. Zapomniałam, że to była ostatnia taka wanna ever, nie pamiętałam akcji z czekoladkami… Śmiałam się przez łzy, gdy to czytałam.
Nie umiem do końca opisać, jak się czułam po lekturze tego listu – wzruszona? spełniona? wyróżniona? doceniona? Chyba wszystko naraz. Ale najbardziej poczułam się wdzięczna. Wdzięczna losowi, że pozwolił mi odnaleźć własną drogę, że pozwolił mi robić coś co kocham, czynić tym dobro i tworzyć piękno wokół siebie. To niesamowite przeczytać i dowiedzieć się, jak ważne okazuje się to być dla innych. Jak komuś pomaga albo kogoś inspiruje.
Każdemu z Was życzę zaznać takiego uczucia. Każdemu z Was życzę, by choć raz w życiu usłyszał takie słowa pod własnym adresem. Niesamowite uczucie i ogromne wyróżnienie. Nieporównywalne z niczym innym. Normalnie życie zyskuje nowy wymiar ;) Dziękuję Marcie, że mogłam to usłyszeć <3 Dziękuję, że chciało jej się to wszystko napisać. Ot tak, bez powodu, bez celu. Naprawdę dziękuję <3

Moment w którym otrzymałam i przeczytałam ten list, jeszcze bardziej potęguje jego moc i wartość.

No cóż, zatem chyba już nikt nie ma wątpliwości – wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że wracam do gry a nasze mieszkanie – do łask ;)

mz2

PS Oczywiście uzyskałam zgodę od autorki listu na jego opublikowanie. Zrobiłam to, bo czułam, że muszę się z Wami tym podzielić – wiele(u) z Was jest ze mną od początku. Od czasów forum i śledziło moje poczynania długo jeszcze zanim powstał mój sklep czy blog. Pomyślałam, że dla Was również to może być coś fajnego, tak cofnąć się w czasie, przypomnieć sobie te wszystkie historie i dowiedzieć się, jak mogły być widziane z boku, z większego dystansu. To naprawdę kawał naszej wspólnej historii. Jestem szczęśliwa, że wiele(u) z Was było tam wtedy ze mną i jest ze mną tutaj aż do dziś.

PPS Nie oceniajcie proszę osobistych spostrzeżeń i refleksji Marty dotyczących pewnych zachowań na forum – to są jej subiektywne obserwacje i wnioski. Ja czułam i widziałam to często podobnie i myślę, że większość z Was także. Ale może znajdą się tacy, którzy mają zgoła odmienne zdanie albo czują się urażeni taką oceną. Niepotrzebnie, ale nawet jeśli tak jest, nie chciałabym tu widzieć publicznej polemiki na ten temat. Za to z chęcią porozmawiam o tym prywatnie.

PPPS Czy jest na sali ktoś, kto w ogóle nie wie o co chodzi? :p


MAKEOVER | Man’s World, czyli New York Style w Męskim Wydaniu

Tytuł 1c

Wiem, że na to czekaliście ;) Jakiś czas temu pokazałam zdjęcie z tej realizacje na Instagramie i spotkało się ono z naprawdę gorącym przyjęciem i licznymi prośbami o więcej zdjęć oraz pełną prezentację projektu.
Może najpierw parę słów o tym, jak to się zaczęło…

Na początku jesieni zostałam poproszona o pomoc w urządzeniu 90 metrowego mieszkania  mieszczącego się na 14 piętrze jednego z warszawskich apartamentowców. Mieszkanie kupione z drugiej ręki, gotowe, urządzone. I choć poprzedni właściciel nie oszczędzał (drogie, bardzo dobre jakościowo materiały i sprzęty), to jednak stylistyka mieszkania wiele pozostawiała do życzenia.

Gdy jego nowi właściciele odwiedzili mnie na Kopernika stwierdzili, że pięknie, tylko tak strasznie kobieco i że to nie dla nich, bo oni chcą “po męsku”. Po chwili udało mi się ich przekonać, że styl New York Classic wcale nie musi być kobiecy. Wystarczyło wskazać parę produktów czy mebli z naszej oferty i nakreślić obraz przestrzeni z ich użyciem. Ich decyzja była szybka i stanowcza – robimy to! Od ręki wybraliśmy stół, krzesła, lampy, sofy… pozostało zadecydować jak odmienić tę nieciekawą kuchnię i parę innych elementów stałych mieszkania (choćby półokrągłą ścianę) oraz dobrać kolorystykę.

:::

Kuchnię czekało najwięcej zmian, wiec od niej właśnie zaczniemy. Oto efekty naszej pracy:

PicMonkey Collage1

PicMonkey Collage2

DSC01100a_WM

DSC01064a_WM

PicMonkey Collage3

Ciekawi jesteście jak to wyglądało przed remontem? Uprzejmie przedstawiam:

B&A3aB&AB&A4aB&A6a

Zobaczcie jak fantastycznie w nową kolorystykę wpisał się poprzedni granitowy blat, który w poprzedniej realizacji przytłaczał przestrzeń. Zdawał się być zbyt smutny i ponury, a rudość frontów zbyt silnie wydobywała z niego bordowo-brunatne odcienie. Dzięki zestawieniu go z grafitem i bielą nabrał nowego wymiaru, doskonale z nimi kontrastuje i wygląda bardzo elegancko.

Zachowaliśmy układ kuchni dodając jedynie górne szafki. Swój lekko loftowy charakter zawdzięczają bardzo cieniutkim czarnym szprosom. Tradycyjne przeszklenia zamieniliśmy na lustra, dzięki czemu powiększyliśmy i dodatkowo rozświetliliśmy przestrzeń, a Właściciele nie muszą się martwic i nadmiernie zwracać uwagi na wyposażenie szafek ;)
Tak naprawdę jedyna zmiana w układzie szafek, to przeniesienie niżej mikrofalówki, tak, by rząd górnych szafek mógł dojść aż do końca długości ściany – wcześniejszy układ to uniemożliwiał.

Poprzednią mozaikę w niezbyt atrakcyjnym odcieniu brązu zamieniliśmy na białą mozaikę we wzór drobnej jodełki. Aby przełamać jej klasyczny charakter – położona została w poprzek.

Ogromną ozdobą i bohaterem kuchni jest nowy okap marki SMEG – czarny i matowy, czyli znowu męski akcent.

:::

Po drugiej stronie kuchni i stołu jadalnianego znajduje się salon.

DSC01032a_WM

DSC01037a_WM

Sofa LIVIA 1a mini1c

DSC01292a_WM

Zdjęcia były robione dosłownie parę dni po przeprowadzce. Jak łatwo się domyślacie – nie wszystko jest ukończone, wielu mebli i dodatków brakuje, choćby stolika kawowego (w planach był stolik FRENCH GLOSS), dywanu czy poduszek, a pod obrazem przy skośnej ścianie stanie konsola (NEWBURY, STEPHANIE, albo jeszcze coś innego – wszystko wyjaśni się niebawem).

Mieszkanie też nie było w żaden sposób stylizowane do zdjęć – oczywiście, mogłam przynieść torbę poduszek i przytachać dywan, by zdjęcia były jeszcze bardziej efektowne. Ale wybaczcie, wizyta była dość spontaniczna i nikt nie miał do tego głowy.

A tak to wyglądało przed metamorfozą:

B&A5aB&A

:::

A na koniec prezentuję metamorfozę sypialni. Nie chcę sobie przypisywać cudzych zasług, więc od razu dodam, że nie jestem jej autorem. Nie brałam udziału w jej współtworzeniu – to już w całości inicjatywa Właścicieli mieszkania. Gdy się do mnie zgłosili, była niemal gotowa, a co najmniej dokładnie zaplanowana. Ale jej transformacja również jest powalająca więc chcę ją Wam pokazać:

B&A1aB&AB&A2a

:::

Lista produktów użytych przy realizacji tego projektu:

Stół RICARDO 2

Krzesło_MANOLO_mini

Lampa wisząca MORGAN 2

Stół RICARDO
MINT GREY
kolor: Cacao

Krzesła MANOLO
MINT GREY
Tkanina z gr. B
wybarwienie nóg: ciemny orzech

Lampy wiszące MORGAN 2
MINT GREY

smeg_ka1va2_mini jodelka-biala-szkliwiona1 Sofa LIVIA 1a mini

Okap COLONIALE 90 cm
KA1VA2

SMEG
Kolor: czarny + srebrny

Mozaika MINI HERRINGBONE
White Shine

RAW DECOR

Sofy LIVIA
MINT GREY

Tkanina z gr. 2
wybarwienie nóg: wenge

Lampa_stołowa_MEGANE_mini Lampa FLORIS One-Pillow-MrMrs_Light-Grey-3

Lampa stołowa MEGANE
MINT GREY

Lampa podłogowa FLORIS
(w sypialni)
MINT GREY

Poduszka ONE PILLOW “Mr & Mrs”
Mr & Mrs Sleep

:::

2-3 godziny w restauracji, parę zapisanych i zarysowanych kartek papieru i jeden mail z linkami do produktów, kolorów i inspiracji a potem stały kontakt telefoniczny – tyle wystarczyło, by powstał ten fantastyczny projekt. Można rzec, że powstał dosłownie na kolanie.

Dlaczego jest takim sukcesem i dlaczego się z niego tak Cieszę? Bo Inwestor wysłuchał moich rad od A do Z. Zrobił dokładnie to, co sugerowałam, zrealizował moje pomysły niemal w 100%. A to prawdziwa rzadkość.
Do tej pory za każdym razem projekt, który tworzyłam, ostatecznie okazywał się być bardziej projektem Lepiej-Wiedzącego-Inwestora niż moim, więc i rezultaty nie były tak dobre.
Bo należy pamiętać o tym, że gdy już decydujemy się poprosić o pomoc, powinniśmy obdarzyć projektanta zaufaniem. W innym wypadku projekt skazany jest na niepowodzenie.

Jestem ciekawa jak Wam się podobają rezultaty tego przedsięwzięcia?

mz2

 

Wszystkie zdjęcia publikowane w artykule (oprócz zdjęć produktowych i zdjęć pochodzących z homebroker.pl) są mojego autorstwa i zabrania się ich kopiowania oraz rozpowszechniania bez zezwolenia.


SHOPPING | New In From H&M Home, SALE

DSC04508_WM1

Parę dni temu nadarzyła się okazja by zajrzeć do H&M w Klifie, a jak zapewne wiecie, tam właśnie znajduje się jedyne w Warszawie (i nieliczne w Polsce) stoisko linii dla domu H&M HOME. Nie omieszkałam z okazji skorzystać. Co tu dużo gadać – fajne tam rzeczy można znaleźć. Jak się samemu prowadzi sklep wnętrzarski, to trochę inaczej robi się zakupy u konkurencji ;) Człowiek jakby bardziej powściągliwy… Ale udało mi się coś kupić. A nawet rzecz jedną upolować z rabatem :p

Po pierwsze kupiłam taki oto dozownik do mydła:

   hmprod4

 

H&M | Szklany dozownik, 20 zł (39,90 zł)

Miałam upatrzony już dawno na stronie, ale jakoś tak klikać sam dozownik…? Bałam się też o jakość, a ta na żywo mile mnie rozczarowała. Niby nic specjalnego, ale mnie zachwyciła właśnie jego prostota i neutralność.
W przyszłej kuchni będziemy mieć zlew na wyspie, więc nie planuję nic przy nim trzymać (żadnych szmatek, szczotek, ani innych gadżetów), tylko dyskretny dozownik właśnie. Totalnie neutralny i prosty. A że planuję w kuchni złote dodatki – będzie jak znalazł. Cieszę się z niego jak dziecko :D
Ach, dodam tylko, że po rabacie kosztował równo 20 zł. Cieszy tym bardziej ;)

Ale jeszcze bardziej się cieszę z drugiego zakupu:

hmprod1

H&M | Pojemnik z kamionki, 59,90 zł

Kamionkowy pojemnik ze złotą szyszką na pokrywce – cudo nad cudami <3 Nabyłam dwa, postawiłam w salonie i gapię się godzinami ;)

PicMonkey Collage 4

:::

Jak Wam się podobają moje zakupy? I moja nowa aranżacja na półce nad grzejnikiem? Widzicie te książki? To nie jest przypadek. Coffee Table Books w praktyce ;)

 

PS Tak wiem, szaleństwo. Trzeci wpis w ciągu tygodnia. Takich cudów tu jeszcze nie było… Nie wiem co się ze mną dzieje… dojrzewam? ;) Trzymajcie kciuki, bym zachowała zapał na dłużej!
A jak mi się uda jeszcze puścić post z metamorfozą przed końcem tygodnia… o matko, to chyba jakaś nagroda mi się będzie należała?! Nie wiem, 100 komentów pod postem, 300 lajków na fejsie? Wymyślcie coś by mnie zmotywować do utrzymania takiej formy ;)

A tak poważnie, to chyba po prostu dobry znak. Znów zaczął mnie interesować temat mojego domu i cokolwiek poza MG. Zaczynam znowu myśleć co i jak, projektować na nowo, rozmawiać z fachowcami… jeśli kolejne inwestycje/remonty/zawirowania zawodowe nie pokrzyżują planów, to nasze mieszkanie i cały ten wykończeniówkowy temat mają szansę na wielki comeback jeszcze w tym kwartale. Za to też proszę trzymajcie kciuki ;)

mz2


...23456...1020...