Home Creations by Magda Z

Mint & Gold Birthday Party

DSC07824a_WM

Naoglądałam się inspiracji na Pinterest i o przygotowaniu takiego przyjęcia marzyłam od dawna. Tylko jakoś tak okazji brakowało. Mąż nawet nie chce o tym słyszeć, a kinderbale naszego dziecka zawsze organizowane są w pośpiechu i na warunkach młodej damy, które nie pokrywają się z moją wizją. Już myślałam, że się nie doczekam.

Na szczęście nadarzyła się idealna okazja! Jak na moje standardy wcześnie dość, bo nawet więcej niż tydzień przed, zajęłam się organizacją przyjęcia urodzinowego dla Mint Grey, który we wtorek skończył 5 lat <3
Oczywiście jak się domyślacie, tydzień, to wcale nie jest dużo aby przygotować Perfekcyjne Przyjęcie przez duże „P”, ale mi się udało! Trafiłam na dwie świetne firmy, które stanęły na wysokości zadania. Dziś z przyjemnością podzielę się z Wami receptą na udane, słodkie przyjęcie :*

:::

W pierwszej kolejności dekoracje. Zaczęłam od przeczesywania Allegro. Zamówiłam tam balony w formie najmodniejszych złotych literek i cyferek „5MG”.
I tu Was muszę przestrzec – nie róbcie tego! Niesprawdzone źródło = katastrofa!
Pierwsza cyferka pękła w połowie napełniania helem. Drugą udało się napompować, jednak okazała się za ciężka i źle wyważona, a w rezultacie była… nielotem ;P Do tego zamiast obiecywanych 80 cm miała niecałe 50. Porażka ;)

Na szczęście pozostałe dekoracje zamówiłam już gdzie indziej, i byłam z nich bardzo zadowolona.
Piękne frędzle, girlandę z napisem Happy Birthday, confetti, kubeczki, balony i inne dekoracje zamówiłam w WOWBOX.

Drugim najważniejszym punktem imprezy miał być piękny tort, którego wizję miałam w głowie. Wiecie co, byłam pewna, że z tym tortem będzie nie lada problem. Obawiałam się, że to zbyt egzotyczny pomysł. Jednak poszło gładko. Spytanie Was o radę było strzałem w dziesiątkę. Na Facebooku i Instagramie podesłaliście mi dziesiątki namiarów na firmy cateringowe i cukiernie, które specjalizują się w tworzeniu takich małych dzieł sztuki. Mogłam być już spokojna, wystarczyło wybrać. Od razu spodobała mi się Ula i jej Słodki Stół <3
To od niej właśnie dowiedziałam się, że tego typu torty mają swoją własną nazwę – Drip Cake. Wrzućcie hasło w Pinterest’a albo na Instagramie, a przepadniecie bez reszty  i również o takim zamarzycie ;)

Dzięki Uli mam już swój pierwszy Drip Cake na koncie. Tylko zobaczcie jak obłędnie nam to wyszło <3

 

 SAMSUNG CSCSAMSUNG CSC

 

Ten napis na górze nazywa się topperem. Zaprojektowałam go sama, a Ula mój projekt przekazała zaprzyjaźnionej firmie, która wycięła go ze sklejki i pomalowała złotą, matową farbą – efekt przerósł moje oczekiwania. Zachwytom nie było końca, przysięgam ;)

Oprócz równie pięknego co obłędnie pysznego tortu, Słodki Stół przygotował dla nas również śliczne babeczki w dwóch rodzajach, cake popsy oraz ciasteczka.
Czym jeszcze byłam zachwycona? Oprawą słodkiego stołu – PEŁEN PROFESJONALIZM! Dostaliśmy od nich postumenty, dekoracyjne słoje, patery, tace, a nawet słój z kranikiem na lemoniadę – zwyczajnie o nic nie trzeba było się martwić.

 SAMSUNG CSC

SAMSUNG CSC

SAMSUNG CSC

SAMSUNG CSC

DSC07828a_WM

SAMSUNG CSC

SAMSUNG CSC

SAMSUNG CSC

IMG_8569_WM

SAMSUNG CSC

FullSizeRender 3_WM

:::

Jednak cóż warte byłyby wspaniałe dekoracje i doskonałe jedzenie, gdyby goście nie dopisali. Na szczęście dopisali i wydaje mi się, że całkiem nieźle się bawili ;)

IMG_8739 2Tutaj z Ivą Białopiotrowicz, niezwykle utalentowaną artystką, moją bratnią duszą.
IMG_8742 2aDostałam mnóstwo kwiatów. Te oryginalnie opakowane są od Bloom Box.

FullSizeRender 2bMoje Wspaniałe Dziewczyny i Mały Przystojniak ;)

 

Nawet ELLE DECORATION wspominało naszą imprezę <3


 

:::

Ściskam Was kochani i dziękuję za tych 5 wspólnie spędzonych lat <3

Podpis2_mini

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz


Miało być tak, a będzie inaczej

MINT_1_fin_A_mini_WM

Znów zniknęłam. Przerwy na blogu coraz dłuższe, wiem. Ale co Ci będę mówić – jestem na zakręcie. Nie lubię się żalić, ale muszę przyznać – no nie idzie. I to nie idzie od prawie pół roku. Każdy dzień, to kolejne złe wieści. Nie o wszystkim mogę albo chcę mówić, ale przewinęły się u nas w ostatnim czasie szpitale, ostre zawirowania w pracy, problemy finansowe i mieszkaniowe. Cały pakiet.

Przykład? Firma spedycyjna, z którą współpracowałam od lat, zgubiła mi towar o wartości 18 tys. zł. Dostarczyli 4 ogromne kartony, w których zamiast mebli były zielone wory pocztowe. Od miesiąca próbuję wyegzekwować zwrot towaru albo pieniędzy – póki co bez skutku. Spedytor umywa ręce, towar się nie znalazł, w Mincie brakuje mebli a ja muszę zgromadzić środki na zamówienie nowych i zwrot pieniędzy Klientom, bo niektóre meble były sprowadzane pod zamówienie. Poważnie rozważam wizytę na policji – tylko nie mam na to czasu ;)

I dalej… Ostatni news z wczoraj – chyba będę musiała zrezygnować z butiku na Ursynowie, i to nie dlatego, że źle idzie czy jest nierentowny – nic z tych rzeczy. Wczoraj dowiedziałam się, że w poniedziałek zaczyna się remont elewacji na Makolągwy. Będzie… bordowa! W połączeni z żółcią o natężeniu jajecznicy. Dla mnie to wizerunkowe samobójstwo. Rzecz nie do zaakceptowania. Nasz miętowy szyld na bordowej ścianie. Odlot ;) Do tego, co pogarsza całą sprawę – przed wejściem są grube filary widoczne z wnętrza sklepu. Również będą bordowe.

:::

No dobrze, ale to pikuś w porównaniu do problemów, które naprawdę nas ostatnimi czasy przytłaczają. Jeden z nich, kluczowy – musimy sprzedać nasz słynny, niedokończony apartament. 160 metrów z moich snów poszło pod młotek i od miesiąca szuka nowego nabywcy. Z końcem zeszłego roku skończyłam nowy projekt kuchni, w lutym mieliśmy zlecać jej wykonanie – ale wszystko się wywróciło. Nie będzie kuchni, a pieniądze, które były odłożone na wykończenie mieszkania będą musiały posłużyć za wkład własny dla nowego lokum – ale o tym dopiero opowiem.

W każdym razie cóż pozostało – pożegnać się z tamtym mieszkaniem i pożegnać się z projektem kuchni – RIP.

MINT_2_fin_A_mini_WM

MINT_3_fin_A_mini_WM

MINT_4_fin_A_mini_WM

MINT_1_fin_A_mini_WM

To miała być kuchnia marzeń… ale cóż, nie będzie ;(

:::

Aby nie kończyć tak smutno, abyście nie musieli mnie żałować i pocieszać, zakończę optymistycznym akcentem. Bo ja jestem ogromną optymistką i nawet w tak beznadziejnych i ciągnących się w nieskończoność okolicznościach przyrody – potrafię wykrzesać z siebie iskrę nadziei i pozytywnych emocji. I tutaj też znalazłam pewne pozytywy…

Nowe mieszkanie wprawdzie będzie o połowę mniejsze, ale za to:

  • jest w dzielnicy, a nawet na ulicy, gdzie od zawsze chciałam zamieszkać. To był nasz pierwszy typ, gdy szukaliśmy mieszkania te 7-8 lat temu;
  • ma 100 m2 ogrodu <3
  • rata kredytu będzie stanowić jedynie 1/5 poprzedniej (tak, będzie o 80% niższa, dobrze słyszysz i nie pytaj ile wynosiła poprzednia ;))
  • mieszkanie jest całkowicie wykończone (ładnie, bardzo ładnie)  i można w nim zamieszkać od ręki.

Pozostaje trzymać kciuki, by cała operacja zakończyła się powodzeniem. Bo oczywiście to różnie może być – już nic mnie nie zdziwi. Mieszkanie ktoś może zgarnąć nam sprzed nosa, a stare może w ogóle nie chcieć się sprzedać. Wrodzony optymizm nie pozwala mi tak myśleć, ale doświadczenia ostatnich 6 miesięcy każą mi liczyć się z każdym najgorszym scenariuszem ;)

:::

Tym trochę zbyt osobistym jak na moje standardy wpisem, chciałam Wam przypomnieć, że w życiu bywa naprawdę różnie. Są chwile szczęścia i beztroski, ale niestety sielanka nie trwa wiecznie. Mi zawsze wszystko raczej łatwo przychodziło i osiągałam bez trudu zamierzone cele – przyszedł jednak czas, gdy nic nie idzie zgodnie z planem a życie rzuca kłody pod nogi w coraz mniejszych odstępach czasowych. Ale nic to – tak łatwo się nie poddam. Trzymajcie kciuki :*

mz2_thumb.jpg

 

 

 

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz


MINT GREY | W Nowej Odsłonie

DSC02994a

Życie bywa przewrotne. W ostatnim urodzinowym poście z maja podsumowywałam 3 lata swojej blogowej działalności i wspomniałam o krótkich, nieplanowanych przerwach, o tym jak ich nie lubię. Pisząc to nie przypuszczałam, że na kolejny post będziecie musieli czekać aż 5 miesięcy. Ale nie dało się inaczej, uwierzcie. Za to ile rzeczy mam Wam teraz do zaprezentowania! Zaczynam od tej najważniejszej.

Z dumą przedstawiam Wam moje najnowsze dzieło – nową odsłonę butiku MINT GREY przy Kopernika w Warszawie. Trzy dni temu odbyła się jego premiera połączona z wernisażem Ivy Białopiotrowicz. Artystka specjalnie dla nas stworzyła kolekcję obrazów “Touch of Gold”. Jej prace do tej pory można było kupić jedynie przez galerię SAATCHI ART, a teraz po raz pierwszy są dostępne w Polsce, tylko u nas!

Wernisaż w takim miejscu do dość innowacyjny pomysł, nietypowy. Wielu spodziewało się jedynie paru obrazów nad komodą czy konsolą… zaskoczeni byli, że udało nam się stworzyć w tej komercyjnej przestrzeni klimat galerii i doskonale wkomponować w nią aż 27 prac. Efekt jest zdumiewający. Zachwycił zarówno miłośników wnętrz jak i znawców sztuki. Mamy być z czego dumne!

A wracając do samego butiku… Większa przestrzeń, nowy standard, jeszcze piękniejsze aranżacje. Ciężko byłoby by to opisać, dlatego pozwólcie, że posłużę się obrazem.

Kolaż 1a

DSC03019c

Kolaż 3a

DSC02995a

DSC02991a

DSC02984b

Kolaż 4a

DSC03051a

DSC03046a

Kolaż 5a

DSC03058a

Kolaż 6a

Kolaż 7a

DSC03091a

Kolaż 8a

DSC03161b

Kolaż 9a

DSC03141a

DSC03116a

:::

Jak każdy prezentujący coś, z czego jest szczególnie dumny, z niecierpliwością czekam na Wasze opinie. Dajcie koniecznie znać, która część sklepu, która aranżacja szczególnie przypadła Wam do gustu <3
Dla mnie stary Mint Grey a nowy, to prawdziwa przepaść. Przekraczając drzwi czuję przypływ endorfin i cieszę się niczym dziecko w Disneylandzie. Zawsze chodziłam z przyjemnością do pracy, ale teraz to stan niemożliwy do opisania, coś na kształt zakochania ;) Moja codzienna mina przypomina tę uchwyconą podczas wernisażu:

_MG_9709c

Na zdjęciu z Ivą Białopiotrowicz (White Shirt Art), autorką kolekcji Touch of Gold

:::

W kolejnych postach będę dalej się chwalić – nowym biurem i projektem kuchni, który poczyniłam w tzw. międzyczasie :p I tak tak, wrócę do tematu marmurów. Ten post jest praktycznie gotowy – nie wiem co mnie powstrzymuje przed jego publikacją – sprawdzę, poprawię i zaprezentuję. Obiecuję :*

 

mz2


WYDARZENIE | 3. Urodziny Bloga

IG FB 1

Minęły 3 lata, dasz wiarę?! Jeśli wspierasz mnie i śledzisz od początku, to uwierz lub nie, ale właśnie taki szmat czasu minął odkąd jesteśmy razem <3 Od 36 miesięcy motywujesz mnie do pisania, a ja dzielnie walczę, by sprostać Twoim oczekiwaniom – z różnym skutkiem niestety ;) Bo nie oszukujmy się, z tym moim pisaniem bywa różnie. Kryzys twórczy dopada mnie regularnie. Choć nawet nie wiem, czy to można nazwać kryzysem twórczym. Ilość pomysłów na posty co najmniej dziesięciokrotnie przewyższa moje moce przerobowe. Najczęściej to właśnie to mnie frustruje i wpływa na spadek formy – przepada jeden świetny temat, drugi, trzeci przestaje być aktualny i trzeba odpuścić… no i kryzys gotowy. Zamykam się w sobie i milknę na miesiąc. Albo dwa ;)
Na szczęście przez te lata miałam też zrywy aktywności, więc bilans summa summarum nie jest tak dramatyczny.

Przez ten czas powstało prawie 100 artykułów mojego autorstwa (dokładnie 97), zostawiliście tu blisko 2 tysiące komentarzy, a blog za chwilę osiągnie pułap 2 MILIONÓW wyświetleń <3
Cieszy mnie też Wasza aktywność na Facebooku i Instagramie – to wszystko bardzo motywuje do dalszego działania i mam nadzieję, że te 3 lata to było tylko preludium, rozgrzewka, a w kolejnych latach uda mi się rozwinąć skrzydła i jeszcze niejednym Cię zaskoczyć <3 Tego sobie i Tobie życzę ;)

:::

Na 3. urodziny dostałam też fantastyczny prezent Prezent z kokardą W majowym numerze InStyle ukazał się wywiad ze mną poświęcony stylowi New York Classic, mojej marce Mint Grey oraz blogowi HomeCreations.pl.

IS_0616_c4_bez_kodu

InStyle Maj 2016 - wywiad

To największy medialny sukces jaki do tej pory przyszło mi świętować, a naprawdę jest z się z czego cieszyć i z czego być dumnym. Wspaniałe uczucie zostać zauważonym i docenionym. Fajnie, że świat zdominowany przez modę zaczyna dostrzegać siłę i potęgę wnętrz, że zaczyna ten temat odbierać jako niemniej ciekawy i wart głośnego mówienia o nim. Wspaniale, że temat wnętrz przestaje być niszowy, branżowy i zaczyna się nim interesować więcej ludzi.

:::

Ten wywiad to dla mnie coś wielkiego. Nie mogłam sobie wymarzyć lepszego prezentu! Ale nie zapominajmy, że to także Twoja zasługa Czerwone serce
Dzięki Tobie tu jestem! Robię to co robię, bo mam dla kogo. Wspierasz, motywujesz, doceniasz… Bez Ciebie nie można by mówić o żadnym sukcesie. Bez Ciebie by mnie tu nie było. Dziękuję Ci za to, dziękuję za te trzy wspaniałe lata, dziękuję za każdy zostawiony pod postem komentarz, za każdą wysłaną wiadomość, dziękuję za to, że Jesteś tu ze mną.

Czerwone serce Czerwone serce Czerwone serce

A jak Ty wspominasz te lata? Opowiedz mi jak tu trafiłaś/eś, od kiedy ze mną jesteś? To będzie dla mnie najlepszy prezent Prezent z kokardą

mz2_thumb1

PS Od dawna chodzi mi po głowie jakiś meeting. Chciałabym się móc spotkać przynajmniej z częścią z Was i bliżej poznać. A teraz jest ku temu świetna okazja :D Co Wy na to? Byliby chętni? Kto chciałby się spotkać i pogadać przy winku w kameralnym gronie o wnętrzach, życiu i blogowaniu? Dajcie znać. Jeśli tak, spróbuję coś zorganizować :)


12345...1020...