Home Creations by Magda Z

AUTOPSJA WNĘTRZ | Jak mieszka Charlize Mystery…

1016769_10151830800052275_894604571_n

Karolina Gliniecka, szerzej znana publiczności jako Charlize Mystery, to moja ulubiona blogerka modowa i jedna z nielicznych, której wpisy śledzę bardzo regularnie. A to z prostego względu – dla mnie jest po prostu najlepiej ubraną osobą w całej blogosferze. Kobieca ale z rokowym pazurem, stonowana ale nie stroniąca od odważnych stylizacji, ubrania leżą na niej jak na nikim innym, proponuje bardzo nietypowe i zaskakujące zestawienia ale naprawdę takie “do noszenia”. Nie wygłupia się, nie przebiera, naprawdę czuje modę. Inspiruje mnie jak nikt inny – i za to ją lubię :)

Ale nie bójcie się, cała ta moja sympatia nie wpłynie na ocenę jej mieszkania – o którym chciałabym tu troszkę dzisiaj poplotkować ;) Bo nie ukrywam, że przeglądając blogi, czy to modowe, czy kulinarne, czy jakiekolwiek inne – bardzo zwracam uwagę na wnętrza ich autorek. I zdjęcia z ich mieszkań cieszą mnie najbardziej – chłonę wówczas każdy detal, wyłapię każdy fragment i… i od razu wyrabiam sobie opinię oczywiście ;) Też tak macie???

Przyznam szczerze, że fanką mieszkania Karoliny jestem od początku. Odkąd podpatrzyłam w tle pierwsze rozmazane kadry. Zachwyca mnie jasność i świetlistość tego wnętrza oraz dbałość o detal. Pozwólcie, że najpierw uraczę Was zdjęciami, a potem wyrażę bardziej szczegółową opinię (żebyśmy wiedzieli o czym tu rozmawiamy ;))

:::

DSC_0926

_____

DSC_3697a

_____

DSC_2694

COTTON BALL’s to świetny pomysł na ożywienie zwykłej, wręcz banalnej ramy lustra.
To lustro na zdjęciach pojawia się bardzo często i za każdym razem uśmiecham się na jego widok :)

_____

DSC_9048

Galeria ścienna dodaje koloru i ożywia monochromatyczny pokój.

_____

DSC_8983

_____

375001_10151729656817275_1238142481_n

Widzicie te detale? Świetne czarno-białe poduchy (ta z wąsami – moja faworytka <3 ), świece,
kwiaty (uwielbiam małe wazoniki stawiane na tacach, książkach czy czasopismach – polecam,
to taki prosty trik, który od razu udowadnia, że znamy się na rzeczy ;))

_____

960123_10151714717452275_200256411_n

Tu dokładnie widać: KOLOR BAZOWY – biel, KOLOR UZUPEŁNIAJĄCY – czerń, i KONTRASRT w postaci
amarantowych akcentów. Więcej na temat zastosowania odpowiednich proporcji w kolorystyce wnętrza
znajdziecie
TUTAJ

_____

1098502_10151885126572275_489893870_n

_____

a10

Sypialnia. Przyznajcie, że niezwykle oryginalna i klimatyczna. Pomysł z zagłówkiem-półką pod oknem – genialny.

:::

Nie wiem jak Wy, ale ja uważam, że Charlize ma niezwykłe wyczucie stylu. Udowadnia to nie tylko swoimi codziennymi stylizacjami, ale również aranżacją swojego niewielkiego mieszkania. Nie oszukujmy się – praktycznie w całości jest to aranżacja made of Ikea ;) Same meble nie są niczym wyszukanym. Ale doceniam ich prostotę i konsekwencję wyborów. Dostęp do Ikei ma każdy, a jednak nie każdemu tak to wychodzi ;) Dlatego potrafią docenić dobrze skomponowane ikeowe wnętrza. U Karoliny jednak cały nastrój budują dodatki – lampy, lustra, stoliki boczne, poduchy, pledy, ramki i kwiaty. Naprawdę mistrzowsko dobrane i odpowiednio zaaranżowane.

Wnętrze jest klarowne i nieprzeładowane. Dzięki jasnej kolorystyce wydaje się być bardziej przestronne, a dzięki wspomnianym dodatkom – bardziej przytulne.

Sypialnia jest dla mnie największym zaskoczeniem – część z Was już wie, że dla mnie pościel, to TYLKO biała ;) A tutaj wyrazista, w ogromny print (prawdopodobnie zdjęcia Nowego Yorku), skomponowana z licznymi, równie wyrazistymi, zadrukowanymi poduchami – wyjątkowo mnie nie razi. Nie tylko nie razi – podoba mi się :)

:::

Ale żeby nie było tak kolorowo… są też słabe punkty. Jest nim m.in. kuchnia – niby poprawna, niby nic jej nie “dolega”, a jednak mnie nie zachwyca. Kolor frontów zbyt żółty, jak na mój gust, gryzie się delikatnie z resztą świetlistego wnętrza.
Tu już nie widać tej dbałości o detal. Akcesoria na blacie jakby z przypadku, a na szafce straszy niebieski plastikowy koszyk – a mógł być wiklinowy ;)
Dużo lepiej wyglądałaby oświetlona delikatnym światłem spod szafek, padającym bezpośrednio na blat, a nie halogenami sufitowymi. Oczywiście ich nie wykluczam – bardzo przydatne. Ale nie nadają klimatu. I do zdjęcia publikowanego na stronie, na miejscu Karoliny, zadbałabym o ich zgaszenie, a jeśli jest wspomniane oświetlenie podszafkowe – o jego zapalenie.

IMG_46998

_____

Kolejny mały minusik – za Ikeowskie zdjęcia XXL. Są aż dwa – jedno nad stolikiem RTV, drugie na przeciwnej ścianie nad sofą. Ja wiem, że Karolina ma słabość do Nowego Yorku i Paryża, i to naprawdę widać w jej wnętrzach, i to jest super, takie “jej”. Ale te zdjęcia jednak nie są osobiste. Są sztampowe i pospolite, widywane w co drugim domu. Dla mnie na NIE. I z tego co zauważyłam – bardzo często negatywnie komentowane również przez innych czytelników bloga.

1452056_10152070262752275_1625961664_n

:::

Jak Wam się podobają wnętrza CHARLIZE MYSTERY? Zgodzicie się z moją opinią? Ja daję jej mocną 4-kę z plusem, a nawet pokusiłabym się o 5-kę z minusem ;) Z danej substancji, z określonym budżetem (widać, że niezbyt wielkim) wydusiła z mieszkania ile się da. I to się chwali.
Znacie jej bloga? Lubicie? Jestem bardzo ciekawa.

4,5_STARS_mini

:::

Edit: Kochani, postanowiłam podesłać link z niniejszy artykułem do samej zainteresowanej (jakby jakimś przypadkiem mojego bloga nie znała i nie śledziła ;)). To niezwykle miłe, bo odpowiedź otrzymałam niemal od razu – bardzo ciepłą i pozytywną :) Pozwolę sobie przekazać słowa podziękowania dla wszystkich za te trafne uwagi i porady oraz słowa wyjaśnienia:
- tak jak większość z nas przypuszczała – na kuchnię niestety gospodyni ma najmniejszy wpływ. Musiała ją przyjąć z całym dobrodziejstwem inwentarza, gdyż mieszkanie jest wynajmowane;
- za to wszelkich pozostałych rad udzieliłyśmy można powiedzieć post factum ;) Karolina szura meblami równo i regularnie ;) Dziś stół stoi bliżej kuchni, nad sofą wisi okazałe lustro w czarnej ramie, a komódek i witrynek z mlecznymi szybami od dawna już nie ma ;)

Karolina była tak miła i podesłała nam bardziej aktualne zdjęcie :)

zdjcie_thumb.jpg

Teraz już mamy chyba jasność kwestii ;) No cóż – posiłkowałam się zdjęciami, jakie były dostępne, a okazały się nie dość aktualne ;)

Karolina – dzięki :)

mz

Źródło zdjęć: charlizemystery.com
  • Patti

    Witam!

    Blog Charlize „podglądam ” od jakiegoś czasu, na jej mieszkanie również zwróciłam uwagę bo bardzo jest „w moim stylu”. Mam jednak wrażenie że są to zdjęcia z różnych ustawień w pokoju kanapa chyba wędruje :)
    Co do kuchni zgadzam się w 100 % nie pasuje do otwartego salonu , kolorystyka nie jak sie ma do białych mebli . O to powinniśmy zadbać w szczególności gdy kuchnia jest tak otwarta na salon. Ja jeszcze postawiłabym w przejściu między kuchnią a salon stół z krzesłami , delikatnie zasłoniłby te żółtawe fronty a i pewnie wygodniej by było zjeść obiad niż ganiać z talerzami do salonu. Mnie jeszcze rażą przeźroczyste fronty w komodzie gdzie widać przez nie cała zawartość a plakat z nad telewizora ściągnęłabym natychmiast bez względu na jego widok , bo dwa prostokąty na ścianie telewizora – i obrazu jak dla mnie za dużo.
    Patti

    • http://homecreations.pl Magda Z

      O stole między kuchnią a salonem też miałam wspomnieć, ale wiem, że spory stół stoi pod oknem. widocznie z jakiś względów tam bardziej odpowiada gospodarzom… a może na pomysł przeniesienia go bliżej kuchni nie wpadli? Wówczas faktycznie warto o tym pomyśle wspomnieć.
      A sofa rzeczywiście wędrująca :) Wcześniej wydawało mi się, że tylko wspomniane obrazy-zdjęcia są przewieszane ;)
      Ale skoro tam takie przemeblowania co chwila, to dla mnie jeszcze bardziej na plus. Uwielbiam ludzi, którzy zamiast spocząć na laurach, wciąż poprawiają swoje już niemal idealne cztery kąty. Takie niespokojne dusze ;) Lubię to!

      Pozdrawiam Patti :) Pierwszy raz u mnie?

      • Patti

        Znam Cię z Forum Muratora. Towarzyszyłam Twoim planom powstawania sklepu. Jestem cichutkim obserwatorem i kibicem.

        Pozdrawiam serdecznie Patti

        • http://homecreations.pl Magda Z

          O, super :) To może tu będziesz mniej cichutka ;) Liczę na Twój głos w kolejnych dyskusjach Patti :)

  • lw

    Nie znam tej blogerki. Po raz pierwszy czytam o niej u Ciebie. Ze zdjęć, które pokazałaś, widać, że mieszkanie ewoluuje, widać, że jego właścicielka dojrzewa estetycznie i właśnie w dodatkach dostrzegam najwięcej smaczków. Kuchnia faktycznie, z innej bajki i zgadzam się; potraktowana po macoszemu. Może właścicielka nie lubi gotować? ;) W kuchni brakuje mi ładnych gadżetów.
    Podpisuje się również pod zasadą, że jeśli dodatki, to tylko wyjątkowe, upolowane, a nie z masowej oferty. Uważam, że bazę można mieć masową, ale akcenty muszą być dobrane w sposób bardzo osobisty, upolowane. Tak, jak napisałaś, mają wyrażać charakter, a charakteru nie zdejmuje się z regału w magazynie wysokiego składowania.
    Co do pościeli, to ja jednak pozostanę radykałem: tylko biała, a na łóżku porządek.
    Podoba mi się to, co napisałaś o małych wazonikach :)

    • Rosalindka

      Co wy macie z tą białą pościelą? ja wolę w stonowanych barwach, właśnie każdy kolor byle nie biały.

  • Drop_Inn

    Podoba mi się! (faktycznie, może za wyjątkiem kuchni) :) Większość elementów bardzo w klimacie, który lubię – jasność, świetlistość, printy, biel świetnie eksponująca plamki koloru, świece, latarenki, cotton balls, no i… tak, tak – ikea ;)

    Wymieniłabym tylko meble w strefie dziennej na takie bez szybek, nawet mlecznych. Ale to już moje osobiste dziwactwo – nie lubię gdy kompozycję psują prześwitujące z szafek rzeczy ;)

  • http://modernclassicstyleblog.blogspot.com/ Panna Z.

    Ja, podobnie jak Luiza, tej blogerki nie znałam. Nic dziwnego w sumie, tak naprawdę blogi (w szczególności modowe) mało mnie interesują, raczej nie mam czasu na „bywanie” ;), zaglądam tylko w kilka ulubionych miejsc.
    Niemniej już stronkę Charlize Mystery odpaliłam, i zaraz przejrzę, skoro polecasz… A tymczasem – ploteczki o mieszkanku ;)
    Ikeowosć zauważyłam od razu. No bo przecież nie da się nie zauważyć :P I pomyślałam – ładnie. Nie w moim stylu, ale ładnie. Nie można zaprzeczyć, że sztuką jest stworzyć spersonalizowane wnętrze za pomocą ogólnodostępnych materiałów. Jednak czegoś tu brakuje… Takiego ostatniego machnięcia pędzlem, charakteru. Wnętrze jest nieco bezładne, z mnóstwem drobiazgów, niby uporządkowanych, a jednak… gdzies czai się ta malutka iskierka chaosu, której nie mogę zlokalizować, a która teraz będzie spędzać mi sen z powiek…
    Druga sprawa – popularne motywy. Rozumiem, że moda, rozumiem, że może się podobać… Ale typografia i stojące litery są już wszędzie. Wąsy są już wszędzie. Cotton balls (btw, nigdy mi się nie podobały) są już wszędzie… Powoli mam dość tego, co widuję co chwila. Tu w dodatku widzę wszędzie Paryż i Nowy York.
    Kuchnia – jaka jest, każdy widzi. W zasadzie nie mam nic do dodania… Ale blat zawalony drobiazgami, znów wprowadza tę nutkę chaosu ;)
    I żeby nie było, że wytykam same wady – napisałam na początku, że mi się podoba. Bo podoba. Ale sama bym nie mieszkała w takim wnętrzu :P Na plus są – kwiaty, świeczniki, świece (nawet widać, że czasami zapalane), cudowny chusteczkownik, małe boczne stoliczki… Pościel nie jest na plus :P
    Pozdrawiam :)

    • lw

      Panno Z., bardzo mi się podoba, co napisałaś. Wiesz, ja myślę, że ten chaos to jest wynik tego, że na początku to mieszkanie było bez charakteru i ono od niedawna zaczęło nabierać ładnych elementów i tam jest jeszcze dużo starego, bez koncepcji albo z niewłaściwą koncepcją. Myślisz, że to może być to?

    • http://homecreations.pl Magda Z

      Ja również w dużej mierze przyklasnę Twojej opinii, ale jednak z paroma rzeczami się nie zgodzę. Nie twierdzę, że to mieszkanie idealne czy jakieś moje marzenie – przecież wiecie jak powinno wyglądać mieszkanie moich marzeń ;)
      Ale starałam się oceniać mieszkanie nie pod swoim kątem – to czynimy niestety najczęściej… Fajne – też mam. Beznadziejne – ja bym tak nie zrobiła. Co to za kryterium? ;)
      Oceniałam mieszkanie młodziutkiej dziewczyny na dorobku, która prawdopodobnie wynajmuje pierwsze swoje mieszkanie w wielkim mieście (tego nie wiem, tak założyłam ;)). Wg mnie stworzyła bardzo przytulne gniazdko, takie jakiego bym sobie życzyła będąc w jej wieku i jej sytuacji życiowej ;) Wykazała się sporym wyczuciem smaku i wrażliwością na detal. A że te detale nie zawsze są dość wyszukane? No cóż – ja na FM nie jedno widziałam… nie jedne zachwyty nad tanim i słabym jakościowo, za to znośnym wizualnie wazonikiem, rameczką czy poduszką. Przedmiot przeciętny, a tłum szaleje, bo tylko 7,90 ;) Prawda taka, że większości z nas, gdy widzimy okazyjną cenę, krew odpływa z mózgu i na fali ekstazy cenowej popełniamy dany zakup. Niska cena działa cuda ;)
      Mówię o tym dlatego, że czuć i widać, iż dodatki u Karoliny, to tzw. low-cost’y ;) Myślę, że ani ona temu by nie zaprzeczyła, a ni ja nie zamierzam. Ale to zadziałało akurat na plus przy mojej ocenie. Uznałam, że jak na przedmioty o mocno określonym kryterium cenowym, są naprawdę starannie wyselekcjonowane.

      Strasznie się rozpisałam, a chciałam skomentować jeszcze „popularne motywy”. Nie znoszę wszystkiego, co mają już inni. Jeśli znam więcej niż 3, góra 5 osób, które są w posiadaniu danego motywu – skreślam go wirtualnym, czerwonym flamastrem ;) I tu się z Tobą zgodzę. Naprawdę. Mnie to totalne „naśladownictwo” przeraża. Ale wiesz co przeraża jeszcze bardziej? To, że od tego nie da się uciec. My, blogerki, same się do tego przyczyniamy. Pokazujemy ludziom co dobre, co fajne, jak to zestawić, z czym ” to się je”, dajemy gotowe rozwiązania na tacy. I ludzie z tego korzystają. Niestety masowo :( Nie wiem, czy to mentalność Polaków, czy w ogóle wszystkich ludzi. Jesteśmy społeczeństwem „papużek”. Jeden zgapia od drugiego. Nie szczegół, nie detal – najchętniej zrobić „kalkę” udanego projektu sąsiada.
      Dziś hasło „zainspirowałem się” jest jak wytrych, pozwala na ściąganie żywcem i do woli… Tak jest w modzie, tak jest w designie… Jedna firma zaczęła robić ciuchy z dzianiny jerseyowej, druga zaczęła, trzecia… pół roku i marek tego typu w samej Warszawie 280 :/ Ktoś otworzył budę ze „zdrowymi” Hamburgerami, zaraz jest ich 60. Niestety w designie jest to samo :/
      Codziennie drżę o losy moich ukochanych patternów i całego stylu NY. Przebojem wchodzi na „polskie salony” i różne marki to podchwytują… tylko czekać, jak Leroy Merlin i BRW zaroją się od chevron’ów i korala połączonego z miętą ;) Dla mnie to będzie początek końca… aż się boję ;)

      Więc sama powiedz – jak tego uniknąć? Jako czytelniczka mojego wątku na FM wiesz, ile rzeczy pokazałam jako pierwsza… zanim zastosowałam u siebie, zobaczyłam dziesiątki realizacji zainspirowanych tymi pomysłami ;) Naprawdę ciężko mieć dzisiaj coś, czego jeszcze nikt nie ma. Można, ale przez chwilę. Bo jeśli dobre – zaraz będą naśladowcy. Jeśli ich nie ma – zastanów się nad tym ;)

      Dlatego nie pozostaje nic innego, jak wybaczyć Charlize te „popularne motywy” ;) Choć jak mówiłam – nie wszystkie ;)

      • http://modernclassicstyleblog.blogspot.com/ Panna Z.

        Ale to super, że się ze mną nie zgadzasz (częściowo ;)). Gdybyśmy wszyscy mieli takie same zdanie, to o czym byśmy rozmawiali? Dla mnie takie dyskusje są bardzo budujące, pozwalają rozwinąć swoje wewnętrzne wnętrzarskie „ja” ;)
        Odnośnie low-costów – przemyśliwałam to wczoraj pod prysznicem :P w zasadzie zanim jeszcze przeczytałam Twoją odpowiedź. Bo też miałam taki pomysł, że ona młoda, na dorobku, idzie po kosztach… Nic nadzwyczajnego, to normalne. I doszłam do wniosku, że to kwestia priorytetów. Można wydać pieniądze na dom, jeśli ktoś ma taki kaprys. Ale można też na sukienkę za 1.300, na błyszczyk Diora i na operację plastyczną nosa ;) I nie, nie wypominam, absolutnie. Nie jest to moim zamiarem. Po prostu zwracam uwagę na to, że każdy swoje pieniądze wydaje zgodnie ze swoimi zachciankami. Bo wyczucie smaku Charlize na pewno ma… ale niekoniecznie jest tak obeznana w stylach i markach wnętrzarskich, jak w modowych i urodowych. Oczywiście to tylko moje zdanie, nie wiem o niej nic za wyjątkiem tego, co wyłapałam z 2 czy 3 najnowszych stron jej bloga… I nie oznacza to bynajmniej, że uważam że każdy powinien wydawać tylko na dom ;) Nie, cieszę się, że ludzie mają różnorodne zainteresowania, dzięki temu świat jest ciekawszy.
        A z promocjami tak to już jest… to słowo działa na ludzi. Na mnie też ;) ostatnio mówiłam mojemu M. i jakiejś tam rzeczy, którą chcę kupić, bo jest promocja… A on na to” rozumiem, na promocji kupujesz za pół ceny to, czego normalnie byś za darmo nie wzięła” :D No i tak to czasem wygląda, nie zaprzeczę ;)
        Popularne motywy – zastanawiam się czasem, czy w USA ludzie mają takie dylematy… myślą „nie kupię tych poduszek we wzór ikat, bo sąsiedzi trzy domy dalej pufę obitą takim materiałem”… Naprawdę mnie to intryguje.
        Wzory stają się popularne. Niedawno na FM ktoś napisał, że widział w jakimś markecie budowlanych płytki z wzorem marokańskich czy koniczynki… Już nie pamiętam, jednym z dwóch. 30 PLN/m.kw….
        Inspirowanie się to dla mnie co innego, niż naśladowanie. To nie kopia, a jedynie impuls do stworzenia własnej kompozycji, dostosowanej do naszego wnętrza i nas samych. To jest trudne. Wymaga kreatywności, którą nie każdy posiada… Oraz czasu i zaangażowania, których czasem może być szkoda. Dlatego tak mało jest indywidualności obecnie… ale tez nie możemy się łudzić, że każda osoba zaraz stworzy własny, niepowtarzalny i oryginalny styl wnętrzarski. To, co podoba się dużej ilości osób, automatycznie podoba się prawie wszystkim – to psychologia tłumu, ewolucyjnie ukształtowana cecha naszego gatunku.
        Taki może trochę nieuporządkowany te mój komentarz, ale szczerze mówiąc, nie spodziewałam się, że ten poprzedni wzbudzi aż taką furorę ;) Więc teraz jest tylko taki zbiór luźnych myśli i odniesień, zwłaszcza że ostatnio nic tylko piszę różne rzeczy, i budowanie spójnych kompozycji literackich zaczyna mnie już męczyć :P

        • kasiaros28

          Jejku, brakowało mi takiej konstruktywnej wymiany zdań, bo ani na fm ani na mb tego nie doświadczysz – tam są albo same ochy i achy wzajemnie odwiedzających się albo jad płynący z klawiatury komputera :( A tu – proszę – tyle ciekawych informacji, wymiana zdań i wszystko na poziomie! Uwielbiam oba blogi – i Home Creations, i Modern Classic , dlatego czytam Wasze komentarze z zapartym tchem. Ja też nie lubię, gdy wszyscy dookoła mają to samo, ale czy da się uniknąć podróbek, kalek, kopii??? Chyba nie :( Uważam, że dany styl trzeba czuć, więc jeśli ktoś inspiruje się jakimś stylem, dobrze się w nim czuje i z gustem wykorzysta nawet powszechnie dostępne dodatki, to wyjdzie piękne wnętrze z duszą, ale jeśli ktoś jest tylko papugą – trochę uczknie z jednego stylu, trochę z drugiego, nie radząc sobie z ogólnym lookiem, to niestety – będzie twierdził, że ma wnętrza eklektyczne, a tak naprawdę będzie tam panował chaos i ogólny misz-masz :( I zgadzam się ze stwierdzeniem, że istnieją priorytety dla każdego inne – ja osobiście zdecydowanie bardziej wolę wydawać pieniądze na dom niż na siebie ;)
          Dziękuję za Wasze blogi, Wasze wyczucie smaku i stylu, bo dzięki takim osobom w domach Polaków może w końcu będzie ciut ładniej :D
          Pozdrawiam! Kasia

          • http://homecreations.pl Magda Z

            O jak miło :) Fajnie usłyszeć taką opinię :)
            Świetnie ujęłaś to, że aby się inspirować i naśladować, trzeba dany styl czuć i mieć choć odrobinę wyczucia. Inaczej zawsze wychodzi kaszana ;)
            I ja właśnie takich nieudolnych „kopii” się boję. Bo to one najbardziej zniechęcają do danych rzeczy, psują ich wizerunek i odbierają wyjątkowość.

            Pozdrawiam i zapraszam częściej :)
            MZ

        • Drop_Inn

          W kwestii kopiowania, sięgania po to co ma sąsiad, wydaje mi się, że Amerykanie żyją jednak w nieco innej rzeczywistości. Mają do wyboru taką masę wzorów, tyle pięknych przedmiotów w zróżnicowanych cenach, że trochę łatwiej im stworzyć oryginalne wnętrze. U nas produkty pojawiają się falami – pamiętam jak jeszcze nie tak dawno mebli i akcesoriów shabby chic można było ze świecą szukać, a jeśli coś się pojawiało, to w koszmarnie przesadzonych cenach. W tej chwili zalewają nas z każdej strony. U nas w kraju cienko choćby z glazurą, oświetleniem, tkaninami, ładne przedmioty zdarzają się oczywiście, ale często są zwyczajnie za drogie na przeciętną polską kieszeń, a wśród tych ze średniej półki dominują – no niestety – koszmarki. Pamiętam, że przeglądając stronę któregoś ze sklepów zza oceanu, byłam zdziwiona jak wiele fajnych lamp można kupić w przedziale $50-70. U nas niestety trzeba mocno się naszukać.

          Nie chcę usprawiedliwiać kopiowania, bezmyślnego „inspirowania” się. Jestem zdania, że dodatki lepiej zbierać powoli, dbając o to żeby były zróżnicowane i jak najbardziej spersonalizowane – mówiące coś o domownikach (gotowych krajobrazów i fototapet wręcz nie znoszę). Jednocześnie nie mogę oprzeć się wrażeniu, że mając mniejszy wybór, szansa na zdublowanie się pewnych elementów w różnych wnętrzach jest większa. Szczególnie gdy budżet jest ograniczony i trzeba trzymać się pewnych ram cenowych. Dlatego jeśli przedmioty w danym wnętrzu są dobrze dobrane, grają ze sobą, tworzą fajny klimat jako całość, to mnie nie przeszkadza aż tak bardzo, że użyto tam kilka gadżetów do bólu popularnych. Osobiście nie przepadam np. za stojącymi literami i sama pewnie bym ich nie wybrała (właśnie dlatego, że mi się przejadły), ale w tym wnętrzu zupełnie mi nie przeszkadzają, bo cała aranżacja jest spójna i jakoś tam się dzięki temu bronią :)

          • http://homecreations.pl Magda Z

            Drop Inn, z Tobą się muszę zgodzić w 100% :) trafiasz w punkt. Praktycznie to samo chciałam napisać, ale już nie ma takiej potrzeby ;)

          • Drop_Inn

            A! Jeszcze zapomniałam :) To co mi się przede wszystkim podoba w tych wnętrzach to ich bezpretensjonalność – to, że dziewczyna na nic się nie sili, że nie tworzy według zasady ‚zastaw się a postaw się’. Bardzo to cenię np. u Skandynawów. Mimo nieporównywalnie korzystniejszej od nas sytuacji ekonomicznej tworząc bazę nie boją się sięgać po Ikeę, dla równowagi inwestując w bardziej wyszukane dodatki. My niestety często próbujemy nie tylko dogonić innych, ale ich przegonić, co dobrze widać choćby po „zewnętrzu” domów. Jeśli ogrodzenie, to jak najbardziej fikuśne, jeśli elewacja to w jak najbardziej wyróżniającym się kolorze. Do tego wieżyczki, okrągłe okna i faliste dachy. I to nie jako akcent, ale wszystko razem, do kupy. Takie właśnie silenie się na oryginalność, kiedy i budżet i warunki nie te ;)

        • http://homecreations.pl Magda Z

          ” rozumiem, na promocji kupujesz za pół ceny to, czego normalnie byś za darmo nie wzięła” – HIT :D Dokładnie tak to działa. I niestety wszyscy się na to nabieramy ;)
          Ja wnętrzarskie dodatki dużo bardziej selekcjonuję, ale też mogłabym przytoczyć sytuacje i zakupy, z których dumna nie jestem, bo cena wzięła górę ;) Za to jeśli chodzi o ciuchy? Nie pamiętam sezonu wyprzedażowego, żebym co najmniej paru takich wpadek nie zaliczyła hahaha :D

  • http://www.someplacenice.pl/ Ven

    Moje zdanie podobne jak Panny Z. Również razi mnie typowa rama często widywana jako lustro w łazienkach typu glamour brrr. Grafiki – dla mnie koszmar, ale wiadomo sztuka ma „gadać” do nas, niekoniecznie do innych.

    Kuchnia – no właśnie, dodatki jak z przypadku, w sypialni zagłówek półka to IKEA Malm ;) praktyczne rozwiązanie. Pościel…nie dla mnie, a do wzorów przecież nic nie mam :D

    Bardzo podoba mi się świetlistość i mój absolutny faworyt to półka z kopertówkami <3 Jest ładnie, ale mogłoby być lepiej w mojej subiektywnej ocenie.

    • http://homecreations.pl Magda Z

      Patrz jaki los przewrotny ;) Pół roku, czy rok temu bardzo ofensywnie (czyli w swoim stylu) lansowałam teorię „białej pościeli” i „białych ręczników” i walczyłam z wszelkimi typu „kolor-wzór” ;) Nie wszyscy to rozumieli ;) A dziś tak liberalnie i z aprobatą podchodzę do pościeli Charlize, za to Ty, wówczas po drugiej stronie barykady, mniej ;)

      Ale zgodzę się z Tobą co do lustra. Ja udawałam, że go nie widzę i miałam nadzieję, że Wy również będziecie ;) Potraktowałam je jako wypadek przy pracy :p

      • http://www.someplacenice.pl ven

        Hihi to prawda, ja do TYLKO białej pościeli musiałam dorosnac ;)

        Odnośnie oceny to faktycznie tak jest, nie warto sie przejmować kiedy ktoś pisze „…nie podoba mi sie, ale ja brazow nie lubię” a co to ma do rzeczy? Zawsze staram sie spojrzeć na całość.

  • http://homecreations.pl Magda Z

    Powyżej chyba trochę zbyt mocno rozpisałam się w komentarzach ;)
    A tutaj chciałam Wam podziękować :) Za te trafne uwagi. Tego mi trochę brakowało ;) – dyskusji. Przyzwyczajona do FM, ubolewam, że na blogu mówię trochę sama do siebie… nie daje się poznać Waszych opinii ani odczuć na podstawie krótkich, zdawkowych komentarzy.
    Dziś widzę szczerze wyraziłyście swoje zdanie i otwarcie podważyłyście moją opinię – tak lubię :D

    Chciałabym, aby AUTOPSJA WNĘTRZA zawsze tak właśnie wyglądała :)

    Pozdrawiam :*

  • vesila

    Ja sie krótko wypowiem, bo juz prawie zasypiam ;P
    Dodatki , dekoracje w większości sa bardzo ładne i super dobrane.
    Najbardziej podobają sie mi stoliki pomocnicze: trójnóg, biały oraz konsolka, wypatrzyłam też białe poroże na szafce, szkoda że nie wisi w miejscu tego ogromnego zdjęcia. Mebli kuchennych krytykować nie będę, domyślam sie, że nabyte z mieszkaniem, bo za bardzo odstają od reszty, chociaż dekoracjami dałoby sie co nieco upiększyć i kuchnię. Ogólnie ma dziewczyna dobry gust, nie tylko odzieżowy, zapewne kiedyś przyjdzie pora i na kuchnię.

  • Arkadia

    Witam. Może trochę nie na temat. Od mniej więcej 2 miesięcy czytam Twojego bloga. Jest niezmiernie inspirujący. Żałuję, że wczesniej nie trafiłam na New York Style, to kwintesencja jakości i doskonałego wyważenia wszystkich elementów wyposażenia. Wbrew temu, co można sądzić po obejrzeniu zdjęć nowojorskich wnętrz, urządzenie mieszkania w tym stylu jest niestety trudne i udaje się nielicznym. To styl dla wytrwałych. Tak jak we wszystkim, można albo osiągnąć mistrzostwo albo przeciętność. I tego własnie sie boję. Że nasze polskie mieszkania staną się w większości pseudo-nowojorskie. No bo nie wystarczy srebrna ramka za przysłowiowe 7,90 zł czy konsola z niklowanymi gadżetami. Ten styl wymaga pewnej ogłady estetycznej, no i, nie oszukujmy się, sporych zasobów finansowych. Bariera czasami nie do przeskoczenia. Co do trwałości tej „mody” na polskim podwórku, nieliczni będą sie cieszyć ponadczasowym designem, a większość „rzuci się” na kolejny styl. To nie zarzut, stwierdzam fakty. Ot, taka refleksja…

    • http://homecreations.pl Magda Z

      Bardzo trafne uwagi i ciekawa konkluzja. Trochę gorzka, ale niestety chyba prawdziwa.
      Jednakże bardzo się cieszę, że Tobie mój ukochany styl przypadł do gustu i tak dobrze go rozumiesz i umiesz rozłożyć na czynniki pierwsze – to połowa sukcesu ;) Na Twoim miejscu bym się go nie bała :) Nie wiem na jakim etapie urządzania jesteś, domyślam się, że zdążyłaś już urządzić się nieco inaczej… ale jeśli Ci się podoba, to warto przemycać powoli jego elementy. Da się i to z naprawdę fajnymi efektami. Wiem z doświadczenia ;)

      • Arkadia

        Dzięki Magda, Faktycznie jestem w trakcie urządzania mieszkania jakby na nowo, ciągle coś zmieniam, ono ewoluuje cały czas razem ze mną. Ten styl to jakby zakończenie moich poszukiwań. Niestety juz zdążylam zakupic szafę FJELL made in IKEA do sypialni i teraz zastanawiam sie jak ona ma się do stylu nowojorskiego, no i….no właśnie. Może jakieś podpowiedzi :) Na razie wymieniam to i owo, oczywiście na wszystko w stylu New York. Pozdrawiam i czekam na kolejne wpisy, szczególnie ten zapowiedziany o odpowiednich gatunkach drewna do tego typu urządzania wnętrz. Coś mi podpowiada, ze to nie sosna ;)

  • Monira

    Ja jednak będę obrońcą kolorowej pościeli. jeżeli chodzi o ścisłość to kolory, wzory mnie nie przerażają tak jak jakość materiału użytego do wyrobu pościeli. Ja lubię pościel dobrą gatunkowo tak więc w dobrym gatunku kolorowa pościel dla mnie jest jak najbardziej do zaakceptowania. Pościel u Charlize jest dobra gatunkowo i nie razi w żadnym razie po oczach.
    Co do dyskusji, dodam, że chwała Panu mieszkam w takim rejonie i w takim środowisku (mała miejscowość na Południu Polski), że te tak zwane „powszechnie dostępne dodatki” nigdy nie staną się sztampowe i mnie „to totalne „naśladownictwo” ” na pewno nie dosięgnie ;). Pozdrawiam

    • http://homecreations.pl Magda Z

      hehe, to faktycznie masz „wygodnie” :D

  • Classic

    Na początku odniosę się do „społeczeństwa papużek”-może nadchodzące falami mody na pewien styl maja podłoże gdzieś indziej-mamy wnętrza angielskie, francuskie ( w tym m.in. najbardziej znane styl prowansalski, paryski)-czy tez epokami-wnętrza barokowe, neoklasyczne, art deco, secesyjne itd), mamy niemiecki bauhhaus, a na pewno typowo niemieckie elewacje budynków, mamy japoński zen i minimalizm, wnętrza skandynawskie czy szeroko omawiamy tu styl amerykański z typowym jego odłamem jak styl nowojorski a na dodatek jeszcze klasyczny. czytając tylko nazwy stylu zapewne już miałyście przed oczami konkretne wnętrza. a gdzie styl polski? idziemy historycznie-nasze dworki, zamki, pałace to głównie wpływy francuskie i angielskie. biedota, pospólstwo czy tzw chłopi zależnie od regionu mieli nieco inny sposób ozdabiania domostw, lecz ograniczały się one często do malowania chat z zewnątrz, czy wzorów wycinanek, koronek i zdobienia jaj;) nawet różnorodność strojów regionalnych ma raczej mroczna historię…później znów wpływy francuskie i angielskie, a ostatnie dekady to raczej styl nie polski a charakterystyczny dla całego bloku wschodniego sposób meblowania. myślę, że większość z obecnego pokolenia 30 plus pamięta jeszcze meblościanki na wysoki połysk. obecni dwudziestoparolatkowie na szczęście już nie muszą tego pamiętać:) ten okres, choć paradoksalnie bardzo dobry dla polskiego designu jest tak naładowany negatywnymi emocjami, że wielu z nas chce uciec jak najdalej od wizji owych meblościanek, wersalek itp.
    Więc na czym mamy bazować, gdy zaczynamy modę na….. anglicy, francuzi, skandynawowie do swoich wyssanych z mlekiem matki kodów mogą spokojnie dodawać modne elementy. a co z Polskimi wnętrzami? dlatego myślę powstaje „total look”. nie mamy kodu, podstaw charakterystycznych dla naszego kraju. lata 60-70 mają bardzo trudną stylistykę wymagającą bardzo dużych umiejętności by oddzielić perełki designu od owej meblościanki, by urządzić wnętrze stylowe, a nie pretensjonalne.
    paradoksalnie owe perełki proponuje ikea w nowej kolekcji Stockholm, choć zastosowana w nadmiarze razi. czy chociażby ceramika bolesławiecka-szanowana głównie u naszych niemieckich sąsiadów, traktowana jako, co prawda ich, ale dziedzictwo, u nas często wyśmiewana. Poza nielicznymi osobami trend na koguta z wycinanki nie jest ani szeroko rozpowszechniony, ani nie znam wielu osób, które poza niewielkimi elementami nazwijmy to etnicznymi chciałyby mieć kaszubski/zakopiański, jakikolwiek inny total look;)
    jako, że jesteśmy narodem który pragnie zmian, chce lepszego, piękniejszego jutra chłoniemy owe mody. nie odbieram tego źle, to cudownie, że staramy się na razie kopiować, ale kiedyś zaczniemy na nowo interpretować owe mody. to naturalny etap, podobno frak leży najlepiej w trzecim pokoleniu. dlatego ciesze się, że moje dziecko nasze dzisiejsze rozmowy potraktuje z pełnym empatii i lekkim współczuciem owe roztrząsanie oczywistości jeszcze wtedy nieobytej Matki;) Amerykanie, ograniczmy do Nowojorczyków a może nawet i Manhattanczyków (tak to odbieram, poprawcie mnie jeśli się mylę) do bardzo klasycznej mody dodają nutkę ekstrawagancji-indywidualizmu, typowy Włoch ma w nosie, że wygląda tak samo jak całe osiedle, pod warunkiem, że ma na sobie najmodniejsze ciuchy, Japończyk wygląda tak samo jak każdy inny Japończyk bo tam nie stawia się na indywidualizm, lecz na wspólna pracę społeczeństwa (pomijam młodych-zbuntowanych przedstawicieli społeczeństwa;)). i każdy z tych modeli jest dobry-żaden nie jest obiektywnie zły, żaden nie jest obiektywnie dobry. każdy jest dobry jeśli czy to naród czy pojedynczy człowiek dobrze się z tym czuje:)

    co do masowości-każdy z nas ma prawo wyboru. jeden pojedzie do najbardziej dizajnerskiego sklepu w mieście, drugi na targ staroci lub strych babci, trzeci do ikei. każdy ma do tego prawo, bo to jego dom, jego rzeczy. niech będzie z tym szczęśliwy.
    dla mnie masowość jest mimo wszystko dobrym zjawiskiem bo oznacza dostępność i styl można znaleźć w owym magazynie wysokiego składowania. bo w masowej produkcji też znajdują się perełki, to, że są masowe nie czyni ich mniej pięknymi. to krzywdzące opinie, które spotkały np. piękne kwiaty jakimi są storczyki. dawniej niedostępne i podziwiane, dziś synonim kiczu stawiany na równi z obrazami ze skóry i jeleniem na rykowisku, tylko z powodu ich powszechności, a szkoda, bo patrząc na nie uważam, że są piękne. za parę lat moda na nie minie, i za kilkanaście będą mogły święcić swój wielki come-back:)
    i tak to się kręci i na tym to polega…moda, ekskluzywność, masowość, lepsze i gorsze egzemplarze…zmierzch i po dekadzie come back…moda, ekskluzywność…..

    • http://homecreations.pl Magda Z

      I like it :)
      Bardzo słuszny i trafny wywód. Zgadzam się z przedstawionymi przez Ciebie przesłankami, które leżą u podstaw naśladownictwa. Tak zapewne jest. Kiedyś o tym samym rozmawiałyśmy z Luizą, nie wiem czy tu w komentarzach, czy prywatnie na mailach. Ale dokładnie o tym samy pisałyśmy.
      Ale co ja poradzę – wolę indywidualistów :) Nie zmienię tego ;) I czekam, aż większość z nas odkryje w sobie tę moc :D

      Ja też nie boję się sięgnąć po masowy produkt. Nie mam oporów. Ale mam potrzebę „ogrania” go inaczej niż reszta. Tylko wtedy mnie cieszy. I myślę, że na tym to polega, tylko wtedy ten masowy produkt zyskuje indywidualny charakter.
      Wracając do Charlize, bo jakoś tak odbiegamy od tematu, a od tego się wszystko zaczęło, u niej właśnie to dostrzegam i oceniam na duży plus. Może i dekoracje pospolite, jak co niektórzy zarzucili, ale dla mnie „oswojone”. Są JEJ, bez dwóch zdań. Mogą się nam podobać bardziej albo mniej, ale są JEJ. I to czuć, i to widać, i to nadaje tym przedmiotom wyjątkowości.

      Takie moje zdanie :)

      • classic

        Magda, jasne. zawsze są jednostki z większym talentem i z mniejszym;) ale na pewno by być bardziej wrażliwym na wnętrza trzeba ich obejrzeć, dziesiątki, setki, tysiące. z każdym kolejnym widzimy i czujemy więcej. tak jest z wnętrzami, architekturą, literaturą. ze znanych nam odczuć wybieramy to do czego bije serce;)w potocznej mowie „trzeba się wyrobić”. Wyrabiamy się, w 20 lat i tak dokonaliśmy ogromnych zmian, a wierzę, że będzie lepiej;)

        a wracając do mieszkania Charlize…mi się podoba:) a jak:) podejrzewam, że kuchnia na żywo nie odróżnia się tak jak na zdjęciach-kremy, żółcienie na zdjęciach nie wiedzieć czemu zawsze wychodzą budyniowo i intensywnie. ale wiecie co: gdyby zamiast czajnika stał świecznik, zamiast mikrofalówki amfora, a zamiast pojemnika na łopatki wazon z kwiatami, wszystkie krzyknęłybyśmy „wow jaka piękna kompozycja” a tak, rzeczy codziennego użytku, niezbyt urodziwe, bo takie zwyczajne i użytkowe i mamy chaos:) (tak wiem, można wszystko pochować z blatów, ale szczerze niewielu długodystansowo się udaje-mi niestety nie:( )

    • Arkadia

      Classic, zabiłaś mnie tymi storczykami :) Poza tym fajnie to wszystko opisałaś.

  • magda

    Jak dla mnie za dużo dodatkow na tak małe mieszkanie. Wygląda na to ze trudno jest się tam poruszać.

    • anna

      dla mnie to mieszkanie jest przeladowane, kompletnie nie zgadzam sie z opnia ze tak nie jest. Mala powierzchnia zostala wrecz zagracona stolami, stoliczkami, siedziskami wszelkiej masci, a wszystkie te stoliko- i polkopodobne blaty zastawione czym sie da. Nie mowie, ze jest brzydko, ale (wg mnie) kompletnie niefunkcjonalnie. Ale jezeli Karolina czuje sie dobrze w tym wnetrzu to jej sprawa.

  • Pe

    Akurat jestem w temacie urządzania wnętrz na bieżąco, więc się wypowiem:) Mieszkanie bardzo ładne- tak jak to określiłaś w poście: „ikeowskie” z niewielkim budżetem. Zgoda. Całą robotę robią tu faktycznie dodatki- meble z Ikea mimo że każdy je kocha, ma w swoim pierwszym mieszkaniu bo są tanie i ładne- to nie da się ukryć że są bezosobowe. Mimo że mieszkanie jest „poprawne” to dla mnie jest bezpłciowe. Za mało w nim samych domowników- jedynie galeria ze zdjęciami mówi nam coś o ludziach, którzy mieszkają w mieszkaniu. Całość jest dla mnie po prostu bez duszy, trochę sztuczna. Niby ładna, ale bez polotu. Na pewno przyjemnie się mieszka w takim poprawnym mieszkaniu, ale mi osobiście o niebo lepiej jest we wnętrzu, które ma w sobie coś niedoskonałego; stara szafa po dziadku (odrestaurowana), kolorowy dywanik przywieziony z wakacji w Hiszpanii, czy też drewniany stojak wypełniony winami przywiezionymi z Włoch. Brakuje mi właśnie tutaj tej duszy, tej niedoskonałości, tej kropki nad i. Pewnie moje myślenie jest nieszablonowe i mało kto się ze mną zgodzi, ale nie dam się przekonać że mieszkanie Karoliny ma w sobie to „coś”. Jest tylko ładne.

    • Rosalindka

      Tak, tak, wszystko pięknie się pisze ale może ona nie ma funduszy na nieustanne podróże i zbieranie takich przedmiotów z duszą?
      Takie meble i dodatki najczęściej nabywa się w toku życia, w ciągu wielu lat. Żyjąc, starzejąc się one też wraz z nami nabierają patyny, a nie zaraz na początku drogi życiowej mając 20 kilka lat i brak stałej pracy. Ciekawe czy większość komentujących tutaj ma swoje własne m3/m4 z takimi właśnie uduchowionymi meblami? jak znam życie to jedna na 20 osób tak mieszka, na wysokim poziomie, reszta nadal męczy „meble” z epoki PRL albo coś nowszego na ich wzór najczęściej z płyt mdf.
      Trochę wyrozumiałości kobietki :)

  • http://www.styllowy.pl/ Agatka

    Bardzo stylowe wnętrze urządzone ze smakiem, salon podoba mi się bardzo, ale faktycznie w kuchni brakuje ‚tego czegoś’. Ramki ze zdjęciami super wyglądają, sama zbieram się od dłuższego czasu, żeby powiesić u siebie wspomnienia.

  • kinga

    Bardzo podoba mi się mieszkanie Karoliny! Piękne dodatki (choć zgadzam się, że kuchnia to słaby punkt). Nie podoba mi się natomiast zdjęcie, na którym Karolina czyta książkę. Fotograf zrobił je tak, że wygląda jakby Karolina miała dwa kikuty. zamiast nóg. Wiem, że nogi ma pewnie podwinięte pod siebie, ale tu wygląda jakby miała je ucięte

  • http://www.aniesbrand.pl Agnieszka

    Uważam, że wcale nie jest to urządzone mieszkanie małym budżetem. Za to mi salon bardzo przypadł do gustu, w moim przyszłym mieszkaniu marzą mi się ręcznie przerabiane np skrzynki, deski i z nich robione stoły, szafki, czy modne teraz łóżna z europalet ;)

  • http://littlestripedmug.blogspot.com/ Ola

    Kuchnia jest dla mnie nie do przyjęcia i nie jest wytłumaczeniem fakt, że jest to wynajmowane mieszkanie – wystarczyłoby wyrzucić ohydny, niebieski koszyk i postawić na ładne estetyczne akcesoria :) – ot cała filozofia!
    Salon to perełka! Bardzo ładny, gdyby nie ten Paryż i Nowy York – to już jest praktycznie w każdym wnętrzu – nuda. Za to drobiazgi cudne – świeczniki, chusteczkownik, itd. – dla mnie bomba.
    Cotton ballsy też <3!
    Nie podoba mi się połączenie tak wzorzystej pościeli z tymi poduszkami – przesada.
    Całość oceniam na 4 – ani słabe, ani mocne, po prostu zwyczajne 4.

  • justyna

    moim zdaniem nie mq w tym mieszkaniu nic oryginalnego i interesującego. Widzę mieszkanie żywcem skopiowane z katalogu IKEI.

  • anna

    Jak na wynajmowane lokum to całkiem ok:) wiem ze w takich miejscach trudniej zebrać w sobie energie i pakować kasę….
    Co do samej właścicielki i jej stylu, kilka razy pokazała się w „kopi” sugerując ze to autorski pomysł mamy:/ trochę to słabe ale kto co lubi

    Swoją droga widzę że prawie 40 komentarzy pod tym wpisem, budzi szafiarskie emocje hahah

  • Maja

    Chyba ktoś z pudelka czyta hoecreations ;)

  • zbikqu

    Mieszkanko zgrabnie urzadzone, swietny dobor kolorow, chociaz lekko zagracone. . Widze brak równowagi z kuchnia. I niezły bajzelek widac przez przeswitujace szybki komody i szafy…

  • Vani

    Mi się bardzo podoba powyższe mieszkanie i nie rozumiem tego krytykowania całego.
    Fakt że dziewczyna ma własny ( to co że wynajmowany? ) kąt i sama sobie za własne pieniądze go urządziła jest godne podziwu. Ja podziwiam i nie krytykuję.
    Niewiele młodych osób w jej wieku stać nawet na wynajem. Bo większość mieszka nadal z rodzicami.
    Zatem idąc dalej, urządziła tak jak potrafiła najlepiej, małym nakładem finansowym (czy aby na pewno?).I mimo że sama mam te same meble z Ikei, na pierwszy rzut oka nie zauważyłabym tego gdybyś jej tego nie wytknęła. Tak samo zdjęć NY. Moim zdaniem to totalny brak klasy wypominać komuś ten fakt. Jak się dziewczyna dorobi to sobie sprawi z drewna dębowego czy innego najwyższej klasy etc. A zdjęcia sama wykona. Młoda jest to ma na to całe życie.
    Może na przyszłość trochę dystansu w ocenie możliwości drugiego człowieka ?